środa, 11 grudnia 2013

Fotolab idealny

Kiedyś mieliśmy albumy wypchane zdjęciami, dziś mamy wypchane dyski komputerowe. Niektórzy to już w ogóle jakiś hardcore robią usuwając zdjęcia z karty pamięci aparatu (telefonu) i tracąc bezpowrotnie migawki z życia, bo nie chce im się przegrać zdjęć na komputer. Przyznam, że lenistwo i mnie dopada, ale ja z racji zawodu drukować zdjęcia mam obowiązek, ale za to moje prywatne zdjęcia hmm też wypychają komputerowy dysk, a powoli miejsca brak. Ale do rzeczy. Dokonałam odkrycia! W końcu znalazłam firmę idealną - internetowy fotolab, gdzie można wysłać 10 próbnych zdjęć i wydrukują je za darmo! Wczoraj dostałam zdjęcia i aż nie wierzę - w końcu zdjęcia wyglądają idealnie jak na moim monitorze, mimo że nie zrobiłam drogich i zalecanych przez inne fotolaby kalibracji, nie kupiłam monitora za parę tysięcy, nie przemalowałam ścian, nie zamurowałam okna i co tam jeszcze - nie zamówiłam monitora, w którym matrycę składa się na indywidualnie na zamówienie, jak mi to pewien fachowiec doradził.




Recepta na dobrze wydrukowane zdjęcia wyniesiona ze szkoły brzmiała tak, że aby wydrukować zdjęcia i żeby efekt był zbliżony do tego co widzimy u siebie na monitorze, to powinno się wysłać zdjęcie do okolicznych fotolabów i po otrzymaniu odbitek porównać, które zdjęcie jest najbardziej zbliżone do tego na monitorze. Przyznam, że sama nieźle nacięłam się w fotolabach. Często osoby, które tam pracowały nie miały pojęcia o tym co robią. Dostawałam zdjęcia, które wyglądały gorzej niż źle i nie była to moja wina, bo gdzie indziej wyglądały dobrze.

Zaprzyjaźniłam się z pewnym fotolabem, gdzie musiałam zanosić zdjęcia i drukowali mi na miejscu, często z uwzględnieniem moich uwag. Jednak w tym (nie chce podawać nazwy) labie każdy miał się za fotografa i ładnie sobie poczynał z moimi zdjeciami, w skutek czego niemal każdy wydruk lądował w reklamacji.
Już podaje przykłady. Drukowałam zdjęcia, które były czarno-białe, ciemne, ale pełne szczegółów w cieniach, mroczne w klimacie. Otrzymałam zdjęcia zalatujące niebieskim zafarbem z rozjaśnionymi cieniami, w skutek czego rozjaśniły się i światła, a w nich poznikały szczegóły (np. za oknem). Pytam - co to jest? Na co fotograf do mnie - "ja to rozjaśniłem, bo takie jest bardziej czytelne". Nie muszę dodawać, że te zdjęcia to moja artystyczna wizja i nikt nie ma prawa korygować wedle swojego widzimisię. To były duże wydruki do pracy dyplomowej w szkole fotograficznej. Na szczęście nie musiałam płacić dodatkowo.
Inny przykład - zdjęcia studyjne kolorowe. Ja miałam piękne łagodne kolory, po czym dostałam z labu "czerwone twarze". Na moje pytanie - czy Pani mi grzebała w kolorach? - zdziwiona pretensjami rzekła - tak, takie wydaje mi się lepsze, żywsze, cieplejsze, bardziej kolorowe. I znowu ponowny wydruk na ich koszt. 
Powiecie - to się drukuje bez korekty. Ja to wiem i tak było określone. Później robiłam dodruk 3 dużych zdjęć dyplomowych po obronie - ta sama pani fotograf znowu naniosła poprawki i dostałam 3 zupełnie inne zdjęcia od całej reszty. Szkoda, że po raz kolejny nie zareagowałam, ale ileż można składać reklamacje.
W każdym razie drukowałam tam długo, często podwójnie, ciągle z poprawkami, w końcu przeniosłam się do innego miasta i musiałam szukać nowego labu. Postanowiłam zaufać wszystkim dookoła i drukować (też nie podam nazwy) w labie, który jest o godzinę oddalony od mojego miasta, ale bardzo znany. Drukowałam zdjęcia raz, ale za to dużą ilość do albumu dla klientki. Zalecano tam kalibrację. Miałam szczere chęci jechać, ale dwa monitory, taka wycieczka, w sumie cały dzień z głowy, a efekt w sumie - nie wiadomy i nie pojechałam. Zdjęcia otrzymałam bez czystej bieli, zaróżowione z domieszką pomarańczu. Po interwencji, kolejnych kosztach, otrzymałam zdjęcia po korekcie dalej bez czystej bieli tym razem zafarb lekko niebieski.
Przykłady można mnożyć. W szkole fotograficznej z tych przykładów można wydrukować książkę.

I nagle natrafiłam na internetowy fotolab Vertis. Sprawdziłam ofertę - kilka rodzajów papierów i promocja 10 wydruków gratis. Na facebooku jedna dziewczyna pisała, że to najlepszy fotolab, że dostaje zdjęcia takie jak ma na monitorze i że zdjęcia są idealne. Trochę w to wątpiłam i pogratulowałam jej, że ma takiego farta. No, ale cóż - zmotywowało mnie to :) Specjalnie przygotowałam zdjęcia zróżnicowane pod względem rodzaju oświetlenia, tła, kolorystyki, filtrów. Format 10x15 papier półmatowy. I pomyślałam, że na pewno nie dadzą rady hihi, bo przecież mój monitor to i tamto... czyt. wyżej ;) No i dostałam zdjęcia! I to jest to! Są idealne :) Naprawdę! Dokładnie takie jak miały być, jak to sobie wyobrażałam i jak to widziałam na monitorze. Biel jest biała. Są cudowne, najlepsze. Kolorystyka z najmniejszymi niuansami. Po prostu jestem zachwycona. Oczywiście wydruk bez korekcji. Choćbym chciała, to nie mam do czego się przyczepić.



Dlatego właśnie chcę Wam polecić ten fotolab. Ja już nie szukam, nie kombinuję. Znalazłam idealną dla mnie firmę. Sprawdźcie ją. Test 10 zdj kosztował mnie przesyłkę 10 zł. Zamówiłam w czwartek wieczorem, otrzymałam w poniedziałek.

Żeby nie było tak kolorowo, czytałam opinię dziewczyny, której zdjęcia nie wyszły tak jakby sobie tego życzyła. To trzeba sprawdzić. Nie wiem w jaki sposób ona przygotowywała zdjęcia do wydruku, być może tu była wina, ale trzeba się przekonać samemu.

O tym jak przygotować zdjęcie do wydruku powiem innym razem, gdyż to nowy temat. Dziś chcę zachęcić do drukowania zdjęć.

Czy wiesz, że zdjęcie na papierze wygląda duuużo atrakcyjniej niż na komputerze? :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz