wtorek, 8 kwietnia 2014

Lajk dla fotografa

Trwa żebranina o lajki. Wszędzie, dookoła ludzie o nie proszą. Na instagramie niemal pod każdym zdjęciem widnieją błagalne zaklęcia "follow me" "lajk za lajk" czy inne tego typu. Na facebooku powstają specjalne grupy wsparcia dla złaknionych lajków. Zjawisko jest coraz powszechniejsze, ale czy ma sens i wymierne skutki i czy napędzane w owczym pędzie lajki rzeczywiście są coś warte?

(źródło: http://www.hongkiat.com/blog/facebook-like-button-tricks/)

Wszędzie dookoła żebrający o lajki - o ile prośba niesie ze sobą jakąś treść w postaci świetnego zdjęcia czy fajnego funpaga to ok, nie ma problemu, ale przeglądając facebookowe strony fotograficzne zauważyłam, że bywają bardzo kiepskie i miernej jakości portfolia "fotografów", które to mają np 500-1000 lajków na stronie. Pytam - jak to się dzieje? Bo (mówię o naprawdę kiepskich, takich które można nazwać pomyłką) nawet moja mamusia zrobiłaby lepsze zdjęcia. Takie strony często potem nie mają lajków w samych zdjęciach lub mają np 3-4, ale zawsze się zastanawiam skąd wzięły się osoby, które polubiły funpage, gdzie zostały i jak "złapane na lajka". Większość jednak fotograficznych stron na facebooku tworzą dobrzy fotografowie, którzy wszędzie gdzie się da proszą o lajki, z czasem dochodząc do kilku tysięcy. Żaden naprawdę sławny fotograf nie biega za lajkami, bo lajki same przychodzą do niego. Nie musi prosić. Więc czy warto zatem dołączyć do wyścigu czy lepiej robić swoje i sukcesywnie zdobywać polubienia swojej strony i postów - takie oto dręczy mnie pytanie ;)

Facebook oferuje promowanie strony za dodatkowe opłaty. Ok, myślę że to dobry pomysł, gdyż być może strona trafi do osób, które będą nią zainteresowane, ale wiele osób wymienia bezdusznie lajki - ja ci polubiłam, to ty mi polub i nabijają sobie wzajemnie punkty. Proszenie o lajk na swoim funpage własnych znajomych to nic złego - informujemy tym samym swoją społeczność o tym co robimy, ale kupowanie lajków na fb czy instagramie to już inna sprawa. Co chwilę dostaję informacje o tym, że mogę "nabić" sobie 1000 lajków czy obserwujących -  jak to działa opisuje artykuł 1000 lajków w 5 min. Jeżeli zatem na dobre ruszy machina sztucznie napędzanych lajków na facebooku to przyszłość facebooka nie będzie wyglądała różowo, bo jeżeli każdy kto promuje swoją pracę uruchomi własny automat i będzie uzyskiwał nieskończone ilości lajków to facebook przestanie mieć rację bytu, a promowanie postów/zdjęć realny oddźwięk - o tym można poczytać w artykule Żebrak na tablicy - jak buduje się popularność. Ten artykuł szerzej opisuje problem lajków - bo również opisuje kto ma korzyść z klikania w z pozoru niewinny obrazek, o czym sama nie miałam pojęcia. Te dwa artykuły uzupełniają się wzajemnie i naprawdę są świetne, także polecam :)

Co to ma wszystko z fotografią? Otóż, od roku zajmuję się promowaniem funpage na facebooku dotyczącym miasta, w którym mieszkam. Przerabiam powoli większość możliwych sposobów dotarcia do odbiorcy. Oczywiście robię to raz intensywniej, a raz troszkę hmm słabiej. Wiem ile czasu i trudu zajmuje zdobywanie publiki. Można rzec - ręczna robota ;) Od niedawna mam funpage mojej strony fotograficznej - nie proszę o lajki  (choć będzie mi bardzo miło ;) )- nie licząc moich kochanych znajomych i mamy na których naciskam, bo jak mam się chwalić swoimi zdjęciami, kiedy nie wiedzą o tym funpagu ;) No, ale szerszej publiki nie mam na fb - ponieważ niewiele osób o niej wie, a jeszcze mniej prosiłam o lajk. Tak samo jest z Fotochwilką. Tych dwóch stron nie promuję nachalnie, bo zależy mi na prawdziwych, wartościowych polubieniach - kontakcie z odbiorcą a nie tylko słupkach rankingowych. Nie wiem czy dobrze robię - planuję oczywiście działania marketingowe, bo przecież nie piszę tutaj postów wyłącznie dla siebie, ale nie wiem czy mam ochotę wsiąść do pociągu i dołączyć do gonitwy za lajkiem. Za odbiorcą tak - ale nie za pustym lajkiem.

Czy zatem, żeby być na topie trzeba dołączyć do tej lajkowej gonitwy? A może lepiej powoli, sukcesywnie tworzyć własny krąg Rzeczywiście Lubiących To? 

Ja opowiadam się za drugą opcją, bo najbardziej cieszy mnie lajk osoby, która szczerze polubiła moje zdjęcie czy post z tego bloga. Każdy taki lajk sprawia mi ogromnie dużo radości i napędza do działania. Jednak marketingowo wiem, że słupki powinny rosnąć szybciej, gdyż jest to pożądane przez kontrahenta czy klienta.

A co jeżeli nasze suto wypchane konta facebookowe "szlag trafi", bo facebook się skończy? W końcu nie taki facebook pierwszy - było wiele komunikatorów czy stron społecznościowych, które się przesyciły, przejadły, znudziły... 

Prognozy przepowiadają jeszcze 2 lata dla Facebooka, a Instagram również ma już młodszego brata.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz