wtorek, 13 maja 2014

I Komunia Święta fotograficznie

Ruszyły pierwsze komunie. Fotografowie komunijni rozgrzali aparaty do czerwoności. Na kościół przypada jeden fotograf, ewentualnie drugi będący asystentem oraz kamerzysta. Dwa weekendy za nami i już mamy pierwsze doniesienia z tego radosnego dnia.
Po pierwsze, jeżeli jesteś fotografem i chciałbyś wykonać zdjęcia z komunii to jest to niemożliwe, gdyż fotograf jest jeden na kościół, najczęściej od lat ten sam i niezmienny i żaden inny nie ma szans dostać się na to stanowisko.
Po drugie - chcesz robić zdjęcia swojej córce, siostrzenicy, bratu przystępującemu do komunii - nie masz szans, boo - patrz wyżej, fotograf jest jeden na kościół, najczęściej od lat.... i takie tam. Koniec. Kropka.
Nikt nie neguje ważnej roli fotografa, ale okazuje się, że są parafie przyjazne fotografującym wiernym i te zupełnie wrogo nastawione. Nasza, na szczęście, należy do tej pierwszej kategorii.



W kościołach panuje ogólny zakaz fotografowania podczas komunii co by nie czynić konkurencji głównemu, namaszczonemu przez księdza, fotografowi. 

Fotograf taki robiąc tzw. "masówkę" biega po kościele i nie dość, że fotografuje dzieci, komponuje zdjęcia i myśli o prawidłowej ekspozycji to jeszcze, jak przystało na profesjonalistę, ma oczy szeroko otwarte i dookoła głowy, które baczenie lustrują jednocześnie: dzieci przed obiektywem i wszelkie kąty kościoła, gdzie namierzają nie umiejących powstrzymać się od fotografowania obywateli amatorów. Fotograf profesjonalista pod słusznym pretekstem sfotografowania uroczystości z różnych kątów, w wąskim jak i szerokim planie, przemierza kościół wzdłuż i wszerz, gdzie cicho lecz skutecznie wytępia nieuczciwą konkurencję, wręcz szarą strefę.

Zasługuje on na podziw za to, że tak dobrze ogarnia sprawę - jest prawie prawą ręką księdza.

W ogóle o co chodzi?! Przecież można kupić zdjęcia u niego za jedyne 30 zł od sztuki. Dodatkowo każdy rodzic sowicie zapłacił za obsługę fotograficzną komunii. A ciocie Klocie i wujki Staszki mogą zamówić odbitki u głównego fotografa. Nikt nie ma wątpliwości, że jeden fotograf czy dwa podołają wyśmienicie zadaniu i przygotują wspaniały materiał.

Dlaczego więc robi się taki cyrk w niektórych parafiach? Czy naprawdę to, że ktoś także chce wyjąć z torby aparat czy telefon, żeby sfotografować to wydarzenie musi spotykać się z takim potępieniem, że księża inkasują sprzęt a główny fotograf biega po kościele i warczy na wiernych?

Na szczęście nie wszędzie tak jest. Miałam okazję być na komunii siostrzenicy i nie dość, że sfotografowałam całą uroczystość, to pod koniec mszy miałam okazję sfotografować ją w ławce między innymi dziewczynkami. I choć nie jestem wierząca to ta msza była wyjątkowa, bo i ksiądz jest wspaniały. Dla dzieci jest przemiły a dla fotografów cierpliwy. Ponieważ to jest duży kościół to część przed ołtarzem była wydzielona za pomocą ławek i tam pracował główny fotograf i jego asystentka. Ja stałam na balkonie z tyłu i miałam widok na cały ołtarz. Dzięki temu mogłam zrobić reportaż z mszy, ale również ten najważniejszy moment - przyjęcie komunii św. przez moją siostrzenicę. 

Kościół powinien być otwarty na wiernych. Nikt nie mówi, że teraz wszyscy będziemy biegać przed ołtarzem i fotografować w dzikim szale dzieci. Ale jeżeli już ktoś chce mieć ten moment sfotografowany i robi sobie zdjęcia nikomu nie wadząc ze swojego miejsca w którym stoi, to kościół powinien się cieszyć, bo taki wierny zaniesie "zdjęciowe słowo boże" do domu, które przekaże dalej i to umocni jego dobre zdanie o parafii i własnej religii i przyniesie mu radość, ale jeżeli parafianie spotykają się z tępieniem, warczeniem, no to dla mnie to jest sygnał, że znowu coś niedobrego się dzieje kościele - zwykła dyktatura!
W każdym razie ja się cieszę, że nie fotografuję zawodowo uroczystości kościelnych - to nie dla mnie :) 
Ale jak już miałam okazję to z niej skorzystałam. Rzadko fotografuje się nasz obrządek religijny - zazwyczaj to jedno, dwa ujęcia z księdzem - czy to polewanie główki wodą święconą czy też zakładanie obrączek, czy ksiądz w tle pary młodej, a inne obrządki religijne częściej są uwieczniane na fotografiach. Może dlatego, że mamy to opatrzone i inne religie budzą naszą ciekawość bardziej...

Zapraszam na krótki reportażyk z mszy komunijnej :)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz