środa, 25 czerwca 2014

Sprzęt czy oko - co bardziej cenne

Możliwość swobodnego i anonimowego wypowiadania się na każdy temat w internecie bardzo krótko był przywilejem. Szybko stał się bronią na ślepe kule - choć nie zabójcze to jednak bardzo nieprzyjemne. 
Nagle każdy stał się ekspertem. Nie tylko w dziedzinie, na której się zna, ale również w dziedzinach o których nie ma pojęcia, ale wyrobił sobie zdanie czytając wyrwane z kontekstu opinie, nie poparte własną solidną wiedzą. W Polsce każdy jest lekarzem - i niestety coś w tym jest. 
Gdzie by nie spojrzeć to wszędzie w komentarzach sączy się jad. Ludzie, a dokładnie my Polacy, zagryzamy się wzajemnie. Niektórzy opanowali kilka "elokwentnych" słów i aby nadać szlifu swoim mądrościom używają ich w każdym zdaniu prężąc się i dumając nad swoją bystrością. Tyle, że czytając opinie czy komentarze łatwo zauważyć modę na pewne słowa, a co rusz ktoś wykombinuje ze słownika kolejne "hasło" i znowu internet zalewa fala "bystrej wody", bynajmniej nie cichej.
Fala "profesjonalistów" dotarła też do fotografii i jak Tsunami niszczy wszystko co napotka. 


Dwie sytuacje z forum dwóch różnych miast, gdzie "klienci" piszą opinie pod nazwiskiem konkretnego fotografa (tak samo jest w innych dziedzinach, np. lekarz, weterynarz):

Sytuacja I - Pani fotograf dzieci, sporo zdjęć, zdjęcia naprawdę ładne, cena podana - komentarze pod ofertą i nazwiskiem - jak można robić takie zdjęcia, tak prześwietlać, tak niedoświetlić, tak kadrować, wróć się do szkoły, i taka cena, a w ogóle ludzie nie bądźcie głupi, nie dajcie się naciągać fotografowi, to nie te czasy, że tylko fotograf ma aparat, pani zdjęcia to kompletna chała, wszystkie dzieci tak samo wyglądają, wszystkie dzieci w koszyku, to jest takie sztuczne, najlepsze dzieci to w domu na tapczanie, najbardziej naturalne, a w ogóle ja Wam mówię, weźcie prześcieradło, przymocujcie do ściany czy szafy, najlepiej przy oknie, weźcie kompakt, jakieś dodatki i zróbcie sobie sami zdjęcia, patrzcie ile zaoszczędzicie, a efekt taki sam.

Sytuacja II - Pan fotograf ślubny - opinie: zdjęcia robi co najmniej przeciętne, cena z kosmosu, w ogóle to wielkie ego, nie pominie żadnego lustra żeby w nie nie spojrzeć, wdał się w pyskówki z gośćmi, zamiast fotografować opowiada o sobie,  pakiet usług do bani, pan z sąsiedniego miasta dojedzie i zrobi to taniej, a jeszcze daje 3 albumy, kredki i stetoskop, co z tego że niby profesjonalista, skoro wujek Stasiek zrobi mi też takie zdjęcia, to nie te czasy, że fotograf jako jedyny ma aparat, dziś na weselu każdy ma aparat, można sobie wziąć zdjęcia od gości i samemu wybrać, dziś każdy ma komputer, więc każdy może robić obróbkę, co z tego że ma drogi sprzęt skoro ten sam efekt mogę osiągnąć i też super zdjęcia mogę zrobić sobie sam, a właściwie to jest cham, bo śmie żądać pieniędzy i to 1200 zł a przecież to jego pasja, aparat i tak ma, więc mógłby to zrobić za darmo albo za 500 zł, zresztą to był mój znajomy, ale skoro on jest taki łasy na pieniądze to koniec naszej znajomości i wszystkim pokaże jaki to jest amator.

Niedobrze mi się robi! A żeby wstrząsy w moim żołądku przypominały wyboje jak na trasie rajdu Dakar to odzywają się sami fotografowie, w tym osoby o których mowa.

I tak:
W sytuacji pierwszej odezwał się sam jeden fotograf czynnie działający i mający już swoją renomę, wygarniając pani fotograf jej nieprofesjonalizm. Szukam i szukam tych rażąco złych zdjęć, tych przepaleń, tych i tych... no może na x zdjęć coś tam znajdę w jakimś rogu, coś na co bym nie zwróciła uwagi, bo oprócz wiedzy fotograficznej mam też oko i serce. Żal mi się szczerze zrobiło tej pani fotograf, która i swoje serce włożyła w swoją pracę z dziećmi a tu takie ciosy i część od wszechwiedzących szarych ludzi po jakiegoś aroganckiego, bucowatego fotografa, który nawet nie wie, że tym samym wystawia sobie wizytówkę i ja bym do niego nie poszła na pewno, dla mnie i w mojej opinii jest spalony - choćby dlatego, że nie "robi się" (wiadomo czego) do własnego gniazda i dlatego, że pomijając fotografię, jako mężczyzna tak odniósł się do kobiety, że dla mnie to szok - zero dobrego wychowania. Jak wszyscy jechali na fotografkę, bo przecież sami zrobią świetne zdjęcia, tak ten zaczął krzyczeć najgłośniej - wstyd panie fotografie!

W sytuacji drugiej również odezwał się "obsmarowywany" oraz szary człowiek mający chyba jakiś głęboki problem, bo krzyczał najgłośniej o tym, że zdjęcia mogą mu zrobić goście, że jakość będzie bardzo dobra, że na pewno trafią się super fotki i że sam sobie je obrobi, że wesele jest lepsze na sali gimnastycznej niż w domu weselnym, że zawieźć do ślubu może go sąsiad, a gotować na weselu będzie woźna - i na boga nie płaćcie takiej gigantycznej sumy fotografowi, bo to strata pieniędzy i sami możecie zrobić takie zdjęcia, zresztą ten fotograf to i tak amator, więc myślcie ludzie! I tu odezwał się fotograf, którego nazwisko omawiano i rzekł w ten sposób. Otóż goście weselni mogą Ci zrobić zdjęcia, ale to nie będę tak profesjonalne zdjęcia jak moje, gdyż powiedz mi chłopcze, który gość weselny ma tak profesjonalny sprzęt??? Owszem, body tanieje, ale obiektywy już nie, a na ślubie i weselu są potrzebne co najmniej 3 obiektywy z serii L z super jasnym światłem, które to kosztują od 3-7 tyś ZA JEDEN! Aha, i najważniejsze - a który gość weselny będzie miał profesjonalną lampę???!!! Możesz sobie wziąć zdjęcia od gości, ale nie będziesz miał tak profesjonalnych jak ode mnie! A cena jaka ma być? Myślisz, że ten sprzęt mam za darmo?!

Szczena opada do podłogi!
Z jednej strony przekonujemy wszystkich wszem i wobec, że to nie aparat robi zdjęcia, po czym w kontakcie z klientem na słowo - dlaczego tak drogo, inni mają taniej - większość pierwsze to palnie to - a pan/pani myśli, że ile mój sprzęt kosztuje, a ile zus, podatki, wydatki i gatki? A co to kogo obchodzi! Czy tak trudno jest powiedzieć - moja usługa tyle kosztuje, poniżej tej kwoty to zlecenie/ta praca są dla mnie nieopłacalne?
Linie lotnicze są tańsze i droższe. Czy ktoś idzie do linii droższych i kupując bilet pyta dlaczego tak drogi, skoro inni mają taniej? Może i tacy się znajdą, ale zazwyczaj idziemy tam, gdzie nas na usługę stać. A pani w okienku nie zaczyna od: bo wie pan kupiliśmy drogie samoloty, utrzymanie ich kosztuje, amortyzacja ble ble ble - amortyzacja! Hasło, które wygrzebane ze słownika każdy powtarza jak mantrę nic o niej nie wiedząc. Ile osób skończyło ekonomię z fotografów? Albo jeszcze lepiej rachunkowość? Ja skończyłam - i o amortyzacji mówimy wtedy, kiedy fotograf zatrudnia księgową i posiada działalność gospodarczą a jego sprzęt na fakturze kosztuje min 3500 tys zł netto i wlicza się ten sprzęt w środek trwały. A szasta się na lewo i prawo tym hasłem, i robią to głównie ludzie, którzy nie mają do niego prawa, bo sorry, ale sprzęt leżący w szafie się nie amortyzuje tylko zużywa, jeżeli się go nie wliczyło w środki trwałe firmy. I dalej jest to bardziej skomplikowane, gdyż jest to temat na książkę i wiele takich książek powstało. Tak więc ten argument odpada.

Znam historię, gdzie pewien pan zawołał fachowca, bo kapało mu z rury pod kranem. Fachowiec, niech będzie profesjonalista, przyjechał, spojrzał mądrym okiem, wyciągnął klucz i dokręcił co trzeba - 5 min roboty i wystawił fakturę z ceną 1000 zł. (to było o innym fachowcu, i kwota była spora, ale nie pamiętam o jakim ;) Pan złapał się za głowię i już bluzgami rzucał - panie, 5 min roboty, dokręcenie kluczem i 1000 zł? Klucz kosztuje 20 zł i mogłem sam to sobie dokręcić! Profesjonalista na to - ok, faktycznie klucz jest tani, pracy było na 5 min, więc ... i tu anulował poprzednią fakturę i wystawił kolejną, a na niej - wykonanie pracy za pomocą własnych narzędzi 100 zł, wiedza fachowa 900 zł!

Myślenie, że na weselu nikt nie ma tak dobrego sprzętu jak ma fotograf jest utopijne. Można się łatwo zdziwić. Zawsze tak było, że bogatszy śmiertelnik miał lepszy sprzęt niż profesjonalista. Na placach zabaw spotyka się tatusiów, którzy mają zestawy za 15 tyś zł. Czy to zagraża fotografowi? Nie! Gdyż ten człowiek nie wykorzysta potencjału sprzętu, być może nie ma oka fotografa, a liczył na to, że dzieki temu będzie lepsze robił zdjęcia. Czy ktoś, kto jest kiepskim kierowcą, kiedy kupi sobie auto za 200 tyś, nagle zacznie lepiej jeździć? Nie! Śmiem twierdzić, że będzie gorzej prowadził, gdyż szerokie możliwości tego auta przerosną ograniczone możliwości kierowcy. Ale! Jeżeli do auta, starego gruchota, wsiądzie Hołowczyc to Ci wszyscy co obstawali za zezłomowaniem auta otworzą szeroko oczy, kiedy zobaczą co takie niepozorne autko w rękach profesjonalisty może zdziałać.

Dlatego nie sprzęt tylko oko i umiejętności są ważne, które to razem pozwalają wykorzystać w twórczy sposób nasz sprzęt. Ile to już razy słyszałam - mój aparat jest kiepski, robi kiepskie zdjęcia, muszę kupić coś lepszego. Osoba miała już 3 aparaty w tym telefon a wciąż tylko każdy był zły. Lustrzanka - to było jej marzenie. W końcu stała się posiadaczką takowego aparatu i co? Zapytana o efekty twierdzi, że nie miała czasu robić zdjęć! ... od pół roku? Pisze kolega, że chce lustrzankę, żeby robić super jakościowo zdjęcia. I robi, tyle że takie same robiłby jakąś hybrydą. A tamten tatuś z piaskownicy, załóżmy że jest prawdziwym amatorem fotografii i robi super zdjęcia - czy on zagrozi branży foto? Nie, bo w niej nie jest, a jak będzie? Ile jest ludzi w Polsce a ilu fotografów? Właśnie, klientów starczy dla każdego.

Istnieją miejsca wymiany zdań osób danej branży, np. właśnie fotografów. Zapodają sobie kąsek o tym, że ktoś chce lub ktoś robi za darmo, po czym jadą wciąż tą samą śpiewkę, pod każdym postem - policz sobie ile kosztuje sprzęt, zusy, koszty, wydatki, podatki, utrzymanie itd, i że jak już to telefonem mogą focić za taki pieniądz,  ale wśród tych ludzi są też prawdziwi profesjonaliści, ciche wody, których nie słychać. Oni siedzą cicho i czasem czytają... czasem wkraczają, aby przystopować bezsensowną wymianę zdań, oni robią swoje. Nie mają czasu na czytanie wciąż tego samego ujadania sfrustrowanych i widocznie pełnych wolnego czasu fotków, bo wykonują swoją pracę. Ci fotografowie potrafią zarobić na swoje wydatki i swój sprzęt, gdyż nie zjada ich jak nowotwór zawiść i kompleks taniego lub drogiego sprzętu. Jak widać zresztą i tani sprzęt jest zagrożeniem, bo przecież nie da się robić nim tak dobrych zdjęć jak drogim i drogi sprzęt też, gdyż fotograf pełny samouwielbienia nie znajdzie klientów, bo nikt nie chce słuchać jakie ma koszty i wydatki.

Oduczmy się więc tego jadu, który jak trucizna sączy się w sieci. Wymienianie opinii na forum a tym samym "smarowanie" fotografa chyba jest karalne tak? Nikt nie ma prawa oczerniać nikogo a szczególnie przedsiębiorcy, który przez to traci klientów, czyli ponosi realne straty. Taki klient może zapłacić odszkodowanie za zniesławienie.

A co do sprzętu jeszcze - zawsze fotograf chciał mieć lepszy, droższy. Diane Arbus fotografowała starym rozklekotanym aparacikiem, którego ona sama nie traktowała poważnie, a gdyby jej go ukradli to za wiele łez nie wylałaby za nim. Otrzymała od męża drogi najnowszy aparat i co? I pięknie wyglądał w gablocie, a ona dalej biegała se swoim starym i poczciwym aparatem, który znała na wskroś! Czy jej twórczość na tym ucierpiała...?

Niech się każdemu podoba co innego, ile ludzi tyle opinii i nie róbmy 'wiadomo czego' do własnego gniazda, nie podcinajmy też gałęzi na której siedzimy - kto jak kto, ale fotografowie powinni trzymać się razem!

Pozdrawiam:)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz