czwartek, 3 lipca 2014

Instagram cz. 1

Aplikacja, która podbiła świat i serca nie tylko fotografów. Jeżeli jeszcze jej nie macie w swoim telefonie to do dzieła, pobierzcie koniecznie. Ja dziś opowiem troszkę o programie, ale też podpowiem (a to tajemnica, więc ciiiiśśś nikomu ani słowa) co zrobić, żeby Wasze zdjęcia były oryginalne i jakich narzędzi do tego użyć, a jest to skomplikowane jak photoshop tylko w wydaniu mini ;) Przy okazji posłużę się zdjęciami ze swojego "podwórka" przy czym stwierdzam, że znalazłam przysłowiową 'kropkę nad i' i dopiero w ostatnim czasie moje zdjęcia są takie jak sobie je wyobraziłam. Mam niemal cały asortyment narzędzi do tego, aby osiągnąć własny szczyt zadowolenia ze zdjęć :)



Instagram to aplikacja do dzielenia się swoimi zdjęciami z telefonu. Nareszcie, bo jak już pisałam kiedyś tam, telefon to mój aparat podstawowy na co dzień i uwielbiam nim robić zdjęcia. Fotografie przycina się do kwadratu niczym na starych aparatach formatu np 6x6. Ten zabieg nauczył mnie komponować w kwadracie nawet, kiedy mamy do dyspozycji prostokąt. Oczywiście marzy mi się aparat fotografujący w kwadracie. Kiedy zdjęcie załadujemy na portal to kolejnym krokiem jest nadanie mu naszego "indywidualnego" charakteru. Piszę w cudzysłowie, gdyż instagramowe filtry nie są całkiem indywidualne, bo wszyscy mają te same, ale w ostatnim czasie Instagram przeszedł zmiany i teraz jego oprogramowanie jest bogatsze i to co zasługuje na szczególną uwagę to fakt, że możemy dawkować siłę filtra. Również wzbogacił się o inne narzędzia - czyli min. jasność, kontrast, rozmycie, wyostrzenie, co fajne: prześwietlenie i niedoświetlenie, gdzie możemy regulować za ciemne i za jasne tony na zdjęciu. Temat jest na obszerny referat, więc postaram się bardzo streszczać. 


Bardzo szybko, żeby nie powiedzieć od razu doszłam do wniosku, że sam Instagram mi nie wystarczy, aby pokazać mój indywidualny "talent", dlatego zaczęłam szukać programu do obróbki fotografii na telefon. Przerobiłam mnóstwo aplikacji i z nich został mi jeden absolutnie rewelacyjny, który był moim ulubionym przez długi, długi czas. Jest to AVIARY edytor. Ten program posiadał to czego nie miał Instagram - możliwość nakładania filtrów jeden na drugi. I tu jest pierwsza wskazówka. Otóż - najczęściej jeden filtr nie wystarczy. Ten program jest szybki i od niego tak naprawdę zaczynam obróbkę zdjęcia. Najbardziej lubię w nim efekt "wzmocnij", gdzie dostępne są trzy opcje - Hi-def, Rozjaśnij i poprawianie koloru, czyli balans bieli. Już pogrzebanie w tym filtrze wyraźnie poprawia zdjęcie - robi je wyraziste i bardzo dobrze działa na cerę likwidując podkrążone oczy. Jak? Nie wiem, po prostu rozjaśnia tam gdzie trzeba. Potem mamy efekty. Jest ich chyba 12, ale można pobrać dodatkowe darmowe lub płatne. Bardzo chciałabym te płatne, ale nie wiem jak je pobrać :/ Jest cała masa ramek, potem cała masa podstawowych narzędzi w tym wyostrzanie i wyostrzanie selektywne. Można dodać podpis. W ustawieniach można też dostosować program do siebie, czyli nieużywane wyłączyć. Obecnie jedną jego wadą jest niemożność regulacji siły filtra.


Po podstawowej obórce zdjęcia przechodzę do kolejnego programu, którym jest SNAPSEED, mam go od niedawna, więc jeszcze do końca go nie rozgryzłam tak jak Aviary, ale to dzięki niemu moje fotografie wreszcie są (przynajmniej dla mnie) idealne. Głównie mamy tu szereg filtów do obróbki. Nie ma np wzmocnienia nasycenia, ale to mam w Aviary. Jest tu kilka filtrów czarno-białych, vintage, hdr, center focus, tilt-shift - czyli selektywna ostrość, do moich ulubionych należą filtry drama oraz grunge. Czasem mix tych programów, filtrów i wyobraźni powoduje powstanie dzieła idealnego. Ale czasem i to nie wystarczy.


Kolejnym programem, bardzo popularnym, przeze mnie nielubianym, ale pobranym ponownie wczoraj jest VSCO CAM - nie cierpię w nim tego, że pobranie ze sklepu dodatkowych filtrów jest zrobione w taki sposób, że nie da się nacisnąć na ten wybrany, bo przeskakuje na inny. Jak taka zabawa, którą kiedyś instalowaliśmy złośliwie komuś do komputera, żeby go wkurzyć. No, ale jak już to obejdziemy to otrzymamy dodatkowe filtry (i właściwie chyba nic tu więcej nie ma) i możliwość regulacji ich mocy. Jest taki typ zdjęć na instagramie, które bardzo lubię - są minimalistyczne, kolory mają stłumione, ale wyraźnie, są eleganckie i ładne w swojej formie i nie wiem jak to określić jeszcze. Myślałam, że odpowiedź znajdę w VSCO CAM, ale nie znalazłam - jeszcze...


Kolejne programy, które posiadam w swoim telefonie to LOMO CAMERA - tu mamy szereg filtrów jak ze zniszczonego filmu z ramkami. Czasem coś tam mi się trafi ciekawego.


To by było na tyle, jeżeli chodzi o programy z których korzystam. Robię prawdziwy mixkoktajl, skacząc z jednym zdjęciem po kolei przez wszystkie programy, by powrócić do poprzedniego i ostatecznie wrzucić na instagram. Kiedy ktoś zapyta w jaki sposób zrobiłam dane zdjęcie, to będę miała tylko ogólny ogląd, bo wiem co mam w telefonie, ale krok po kroku nie wskaże.


Żaden z tych programów nie ma selektywnego wzmacniania jednego koloru tak jak to mamy w photoshopie. Być może jest do tego jeszcze jakiś program, ale ja chcę się ograniczyć w ilości tych programów na moim smartfonie. Są ich setki na androida, więc jest w czym wybierać.


Kiedy mamy już zdjęcie gotowe to wrzucamy na Instagram. I najważniejsze - choćbyśmy mieli dzieło sztuki, nie wiadomo jak wspaniałe to bez tzw hashtagów nikt się o tym nie dowie. Tagi są ważniejsze od samego zdjęcia, gdyż dzięki nim zawsze trafimy z najgorszym nawet gniotem do kogoś, komu się nasze zdjęcie spodoba. Polityka hashtagów jest sprawą tajemniczą. Nikt nie wie jak działają, czyli jakie tagi są najbardziej wartościowe. Wiadomo, że co jakiś czas przewija się przez Instagram moda na dany hashtag i były to kolejno np: #selfie, potem "selfiecat" - to akurat słodziutkie, potem "aftersex" to już raczej wstrętne, szczególnie przeglądając galerie, można natrafić na naprawdę paskudztwa ;) Ostatnio jeszcze coś, ale zapomniałam ;)
Po czym poznamy, że hashtag jest wartościowy. Po ilości zdjęć pod tym tagiem - czyli na chwilę obecną #selfiecat ma 9966 postów, czyli wiadomo, że jest co oglądać. Jeżeli tag ma np 100 zdj to jest raczej marnym pośrednikiem naszej twórczości. Polityka tagowania jest zmienna i jak wspomniałam stanowi zagadkę, jak to ktoś mówił (Abstrachuje) - wszyscy wiemy, że są tagi, ale nikt nie wie jak ich użyć", dlatego każdy musi sam analizować "rynek instagrama". Ja rozgryzam zagadkę i tworzę zbiór ważnych tagów.


Jak podróżuję nie wychodząc z wanny po całym świecie? 

Gdzie ja to nie byłam - Ohio, Iowa, Tennesse, Mineapolis, Nowy Jork (oklepany) i wiele innych. Wpisuje w wyszukiwarkę dany tag i jadę! :D Przeglądam galerie i naprawdę można się wiele dowiedzieć o danym regionie, że np. tu mamy dużo pól, małe senne amerykańskie miasteczka, szerokie puste drogi i raczej wiemy, że stamtąd młodzież chce uciec w świat. Gdzie indziej mamy miasto z prawdziwego zdarzenia, wieżowce sięgające nieba, mnóstwo sklepów i życie nocne. Dzięki Instagramowi świat jest bardzo mały a my możemy go zwiedzić z przewodnikami - zwykłymi ludźmi, którzy pokazują to co jest dla nich ważne i poznać przyjaciół.

Obserwujemy użytkowników i cieszymy się, kiedy i oni zaobserwują nas :) Śledzimy życie prywatne gwiazd, a kiedy i one podarują nam serduszko cieszymy się z sukcesu. Moje zdjęcie polubiła Maffashion, czyli Julia Kuczyńska, blogerka. Również ostatnio zaobserwowała mnie piękna dziewczyna znana pod pseudonimem Azjatycki Cukier. Wiem też, że zagraniczne gwiazdy nieraz dały mi serduszko, bo choć ich nie znam, ale wiem to po popularności tej osoby :) Również obserwuje fotografów. Czerpię inspirację, a oni obserwują mnie. To takie pocieszne :)

Na dzień dzisiejszy na Instagramie panuje kultura. Dasz gniota to nikt Ci głowy nie urwie, nie obrazi pouczając, co najwyżej nie doczekasz się zadowalającej ilości serduszek i sam wyciągniesz wnioski.

Istnieje narzędzie do śledzenia obserwujących - najważniejsza informacja - kto Cię odlubił ;) Można się odwdzięczyć tym samym. To narzędzie to Followers. Ja go używam i jestem zadowolona. Z imienia i nazwiska, ewentualnie pseudonimu, namierza nielojalnych i przypomina czy my ich lubimy czy też nie. No i ogólnie liczy nam statystyki. Ile my polubiliśmy zdjęć i czy te osoby odwdzięczyły się tym samym. Do kultury Instagramowej należy też odwdzięczanie się - jeżeli ktoś polubi nam zdjęcia to wypada, abyśmy też zaglądnęli do jego galerii i odwdzięczyli się tym samym.

Organizowane są też konkursy, gdzie po wpisaniu pod naszym zdjęciem odpowiedniego tagu możemy wziąć w nim udział. Np cotygodniowe organizuje http://grupamobilni.pl/2014/06/mobilny-tydzien-przeglad-zdjec-tygodnia-58/. W tym tygodniu tematem jest #pejzaż :) Łatwizna ;)

Oj bardzo dużo napisałam ;) Jak znacie jakieś modne tagi to dajcie znać. 

Aha jest też wirus, który się roznosi po przestrzeni Instagram to F4F, czyli follow for follow, laje za lajk, 3 lajki za 6 lajków i tym podobne. Szerzy się społeczność żebracka ;) Dlatego czym prędzej wchodźcie na Instagram i zapraszam do mnie ;p 
 
Pozdrawiam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz