wtorek, 1 lipca 2014

Zdzisław Beksiński - geniusz pędzlem i światłem malowany

Idę po bruku starego miasta. W ręce trzymam parasol a torbę mam pełną książek. Drepcząc pomiędzy kałużami zmierzam do biblioteki. Dzień szary, soczyście okraszony gęstymi kroplami deszczu. Lubię takie nostalgiczne dni. Odczuwam wówczas niepohamowaną ochotę, aby zanurzyć się w wygodny fotel, popijać herbatę malinową i czytać, czytać i czytać. Czuję, że dziś powieść zabierze mnie w inny wymiar.
Ale zanim to się stanie muszę wybrać jakieś książki. Nie wiem na co mam ochotę. Chodzę pomiędzy regałami i czekam aż ta jedna jedyna 'uśmiechnie' się do mnie z półki. Minuty mijają. Zaczynam wątpić w powodzenie dzisiejszej akcji. Może znajdę coś u siebie, mam setki książek w domu. Kierując się do wyjścia uwagę moją przykuwa wielki album. To właśnie on, na niego czekałam. Biorę ogromne tomisko do ręki, wstrzymuję oddech i czytam... Zdzisław Beksiński.


Jak amen w pacierzu przez całe swoje życie potrafiłam wymienić nazwisko tylko jednego malarza - był nim właśnie Beksiński. Kiedy byłam nastolatką, gdzieś usłyszałam to nazwisko i zobaczyłam jeden jego obraz i to mi wystarczyło bym utonęła w jego wizjach. Jest dla mnie absolutnym geniuszem, czarodziejem, który za pomocą pędzla zabiera mnie w świat koszmarów. Pisałam o duchach - duchy mogą być dobre i złe. Do złych należą również demony. Demony żyją tam, gdzie nikt nie chciałby żyć, tam gdzie diabeł mówi dobranoc. Zdzisław Beksiński uchyla drzwi do tego świata.


Przeglądam album z zachwytem i czuję mrowienie w ciele. Mistrz, geniusz - nie ma określenia, które oddałoby to kim dla mnie jest ten artysta. Choć o malarstwie nie wiem nic, odczytuję je dosłownie, bez całego przygotowania, być może nie dostrzegam faktycznego sensu jego dzieł, symboliki. To nie istotne. Obrazy są jak wiersze. Każdy może na swój sposób je rozumieć, dla każdego co innego będzie w nich ważne. Jeżeli struny w moim ciele zaczynają drżeć to wiem, że ten artysta gra na mojej duszy. To jest jego magia, widzi mnie na pokuszenie. Dzieła Beksińskiego nie mają tytułów, aby każdy mógł interpretować je na swój własny sposób.


Mistrzostwo artysty objawia się nie tylko w obrazach. Swoje wizje realizował również za pomocą rzeźby, rysunku i grafiki komputerowej. Ale to od fotografii wszystko się zaczęło...


Zdzisław Beksiński swoją twórczą działalność rozpoczął w latach 50tych od fotografii. Nie traktował swoich zdjęć jako wyjątkowych, jednak towarzystwa artystyczne okrzyknęły je jako wybitne. My oczywiście podzielamy to zdanie.


Jego obrazy, rysunki, rzeźby i fotografie cechuje wspólna wizja. Być może fotografia ograniczała możliwości twórcze artysty. Fotografujemy co widzimy okiem, a malujemy co widzimy sercem. Pędzlem potrafił wyczarować niewypowiedziane.

Jego fotografie są bardzo graficzne, obrazy "fantastyczne" mroczne i ciężkie, a ostatnie dzieła artysty, choć również cechuje je dramatyzm, erotyka, senna mara i wizja baśniowego świata to artysta ewoluował. Przeszedł w lekki ton, iluzoryczny, zamyślony. Tak bym ujęła fazy tworzenia dzieł przez Beksińskiego - wpierw była rzeczywistość i realizm (okres fotografii), później ciężki klaustrofobiczny koszmar (okres fantastyczny), który przeszedł w uwolnienie - lekkość rusałki we mgle. Jesteśmy w świecie nadal fantastycznym, ale już nie pod ziemią, tylko nad. Czuje się ulgę, można odetchnąć...


Wszystkie zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony autora BEKSIŃSKI, gdzie możecie zobaczyć całą jego twórczość. Ja na potrzeby tego posta wykorzystałam kilka prac, a nie są to wszystkie, którymi się zachwycam. Nie mogę odżałować tragicznej śmierci autora - został nam odebrany talent światowy. Pomyśleć, że mógł nadal tworzyć, gdyby nie zachłanność ludzka. Ostatnie dzieło autora jest wybitnie poetyckie, symboliczne a przede wszystkim jest jak kropka nad i. Autor powiedział już wszystko, zmiął pustą kartkę i odszedł...


Właśnie zakupiłam album autora z jego twórczości fantastycznej :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz