czwartek, 7 sierpnia 2014

Kurs ZPAF

Skończyłam szkołę fotograficzną i co dalej?


Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o opcji, którą odkryłam kilka miesięcy temu szukając kolejnych ścieżek rozwoju dla siebie. Każdy z nas, tych którzy naprawdę pasjonują się fotografią, chce poszerzać swoją wiedzę. Przeglądamy oferty szkół oraz kursów. Ja na swoją pierwszą ścieżkę rozwoju wybrałam roczną Fotoedukacje, która to bardzo wpłynęła na moje dzisiejsze fotografowanie. Jak już pisałam w poście na ten temat można przeczytać milion książek i wiele się nauczyć samemu, ale tylko drugi bardziej doświadczony człowiek może nam otworzyć oczy na najbardziej istotne elementy. Ta szkoła była na początku sposobem na sprawdzenie czy fotografia naprawdę mnie pasjonuje, bo wiadomo że w szkolnej ławce największe pasje potrafią się wyczerpać ;) Okazała się strzałem w 10! Żałowałam, że nie wybrałam dwuletniego studium, który kończył się tytułem technika fotografa. Dziś już jest inna formuła szkolnictwa w tym zakresie o czym możecie poczytać tutaj. Czy to lepiej? Myślę, że dynamiczniej! Kto wie, być może jeszcze wybiorę się po dyplom FOTOGRAFA. Póki co opcji na dalszą edukacje miałam kilka.
W Katowicach w Wyższej Szkole Technologii Informatycznych powstał nowy kierunek studiów podyplomowych Fotografia i cyfrowa edycja obrazu.
Program imponujący, szalenie ciekawy kierunek. Oczywiście już na "dzień dobry" widniałam w tej szkole jako kandydat po opłaceniu wpisowego w 2012 r. Niestety, kierunku nie otwarto, można to zrozumieć, gdyż był wówczas świeży, ALE nie otwarto go do dziś! Dziwne to, że w tak ogromnej aglomeracji w jakiej mieszkam nie znajdzie się 10 kandydatów na tak popularny kierunek. Przecież wiadomo, że dziś każdy ma się za fotografa, szkoda, że nie każdy chce się uczyć. Trudno, choć trochę z bólem serca pożegnałam plan o studiach podyplomowych, za to lżej dla portfela o 444 zł/m-c ;) Ups! Prawie teraz zlikwidowali wpisowe na rok akademicki 2014/2015. To może jednak... ech, może jednak za rok. Ok, ale jedna wada tej szkoły jest taka, że nie podają nazwisk wykładowców, a to jest dla mnie istotne, baa najistotniejsze :D No dobrze, na razie temat WSTI uważam za zakończony.
Oferta kursów foto jest również bardzo szeroka, tak szeroka jak i marna. Właściwie wartościowy kurs u naprawdę wartościowej osoby to często jest ok 1000 zł za 1-3 dni. Czy warto, czy wiedza przyjęta w tak krótkim czasie nie uleci równie szybko? Nie wiem, wiem natomiast, że kursy typu 5x5 h to też jest raczej marna oferta zwłaszcza, że zazwyczaj robi je byle kto, a kosztują również w granicach 700-1000 zł. 
I tak przeszukując ścieżki edukacji w końcu wdepnęłam na małą, skromną aczkolwiek bardzo wartościową drogę - kursy POLSKIEGO ZWIĄZKU ARTYSTÓW FOTOGRAFIKÓW. No, któż lepiej od nich mógłby uczyć. I gdzie ja byłam, że wcześniej nie zauważyłam tej oto oferty.  
Organizatorem tych kursów jest Antoni Kreis, o którym już wspominałam pewnie nie raz i który to zaszczepił we mnie fascynacje fotografią produktową. Kursy te to nie byle co! Trwają kilka miesięcy i zakończone są egzaminem, na myśl o którym już mam dreszcze lęku ;) W pierwszej chwili chciałam zapisać się na kurs I stopnia, w ofercie mamy trochę fotografii analogowej, której niestety tylko "liznęłam" w szkole foto, ale wówczas kurs już trwał i żal mi było trzech spotkań, więc napisałam do p. Kreisa i zapytałam go wprost, na który mam się wybrać - I czy II stopnia - dostałam odpowiedź, że na III ;p Jednakże, już sam program drugiego stopnia jest tak ciekawy, a ja nie "pozjadałam" jeszcze wszystkich rozumów, że wybrałam kurs II stopnia. Dla kieszeni lekko 160zł/m-c, a wiadomo kto uczy, jak uczy i że dyplom czy certyfikat ZPAF to jest coś! 4 października tego roku w siedzibie ZPAF w Katowicach jest spotkanie organizacyjne. Czas udać się zatem do sklepu po odpowiedni brulion i nastawić na naukę ;) 
Mam nadzieję, że ktoś z Was do mnie dołączy :D

Jesteś z innego regionu Polski, a ja tu piszę o okręgu Katowickim? Nic straconego - przy każdym większym mieście znajdziesz na pewno szkoły fotograficzne i na pewno również Związek Polskich Artystów Fotografików, który albo organizuje kursy, albo jeszcze lepiej Studium Fotograficzne, jak np w Warszawie. Ważne, zamiast wybierać "szemrany kurs" u nie wiadomo kogo, z liczbą godzin niezadowalającą, lepiej wydać kaskę na książki, albo na albumy. Byłam na różnych kursach w tym takim 5x4h, akurat z grafiki, i całe szczęście, że był darmowy, bo połowę tego czasu spędziłam na nic nie robieniu - genaralnie, gdybym miała za to płacić, to bym się mocno zdenerwowała. Także szkoły pt Profesja czy inne Żaki, no nie polecam. Kiedyś uczyłam się rok w CEK, jedyny plus taki, że tego samego co w szkole średniej na kierunku rachunkowości, to ta szkoła akurat pomogła mi przypomnieć sobie podstawowy materiał dzięki czemu miałam lżej na studiach. Ale nie po to idziemy do szkoły czy na kurs foto, żeby robić powtórkę, tylko żeby uczyć się czegoś nowego i ambitnego. Także wybierajcie z głową ;)
A ja na pewno dam znać z pierwszego dnia organizacyjnego w ZPAFie oraz później z postępów edukacyjnych :D

Pozdrawiam :))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz