poniedziałek, 27 października 2014

Co z tą kompozycją?

Czy znacie temat braku inspiracji, weny, czystki myślowej? Heh, na pewno każdy kto ma stworzyć coś własnego ma takie momenty. Ja również. Fotografia jest jak układanka, jak puzzle. Kiedy mamy jeden element musimy dołożyć do niego kolejne, z tym że dobrze pasujące. Bywa, że wychodzi bałagan, ale jeżeli zrobimy to dobrze otrzymujemy dobrą kompozycję.


Wikipedia definiuje kompozycje następująco - w sztukach plastycznych układ elementów zestawionych ze sobą w taki sposób, aby tworzyły one harmonijną całość. Kompozycją określa się również samo dzieło, zawierające połączone ze sobą składniki.

Dalej pisze - celem kompozycji jest osiągnięcie zamierzonego efektu plastycznego poprzez umiejętne dobranie kolorów, kształtów, proporcji, faktur i położenia przedstawianych elementów, czasem na drodze porządkowania podobnych do siebie składników, a kiedy indziej poprzez zestawianie ich na zasadzie kontrastu. W kompozycji wykorzystuje się też często pewne konstrukcje znane z geometrii takie jak symetria czy złoty podział. Odpowiednie operowanie tymi narzędziami daje efekt w postaci różnych nastrojów, uczuć, przeżyć jakich może doświadczyć odbiorca - można uzyskać na przykład zarówno odczucie statyczności, porządku, równowagi, harmonii, jak i dynamiki, chaosu czy nierównowagi.

Kiedy zaczynałam uczyć się fotografii z pomocą forum, które w najmniejszym procencie nie było fotograficzne, dowiedziałam się, że kompozycja to prosta sprawa - horyzont nie powinien być pośrodku kadru, kompozycja centralna jest zła, kadr nie powinien być przechylony i wiele innych, których dziś już nie pamiętam. Potem w szkole fotograficznej rzucono nas na głęboką wodę - dano nam albumy fotoreporterów i mieliśmy oceniać kompozycję. Pamiętam, że wtedy przeżyłam szok. Nasz wykładowca zachwycał się poszczególnymi zdjęciami a ja jedyne co widziałam to chaos i bałagan. Kolejny album wertowałam widząc wielkie śmietnisko. Pomyślałam wtedy, że można sfotografować byle jakie nagromadzenie przeróżnych elementów i wmówić komuś, że zdjęcie ma jakąś tam wymyślną kompozycje. Oczywiście - to sarkazm! Wówczas zapragnęłam patrzeć jak nasz wykładowca. Przyznaje - nie umiałam. Totalnie nie potrafiłam zobaczyć tej harmonii, tego ładu. Zaczęłam czytać wszystko co wpadło mi w ręce na temat kompozycji i czułam, że nigdy tego nie zobaczę. Zobaczyć to jedno, ale tworzyć własne zdjęcia tak doskonale zrównoważone w swoim nieraz chaosie to była dla mnie wielka sztuka. Nadal jest. Dostaliśmy wówczas zadanie - przynieść prace, dowolną, z kompozycją też dowolną. Nie pamiętam czy komuś to zadanie wówczas wyszło, ale ja usłyszałam - tutaj nie ma żadnej kompozycji! Jak to nie ma kompozycji - element nie jest po środku kadru tylko po lewej stronie! I tak skończyły się moje mrzonki o kompozycji wynikającej z oklepanych banałów, których na forach jest aż za dużo. Tak więc, czytałam i czytałam tracąc nadzieję na to, że poznam ten ukryty szyfr, którym posługują się fotograficy (i malarze). I nagle, kiedy dałam sobie spokój, kiedy pogodziłam się z tym, że tych skomplikowanych kompozycji nie zrozumiem nigdy, okazało się, że zaskoczyłam. Nagle wszystkie elementy wskoczyły na swoje miejsce.Zaczęłam widzieć, a za tym przyszło, że rozumieć.

Kompozycje mogą być różne, ale muszą być dobre. Więc jak nauczyć się komponować zdjęcie i jak nauczyć się patrzeć na zdjęcie? Nasz nauczyciel miał rację. Zamiast czytać książki o kompozycji należy oglądać zdjęcia. W proporcji - jedna książka kontra kilka albumów. Z czasem jak w przypadku nauki gry na gitarze czy języka angielskiego zaskoczymy, a kiedy zaskoczymy to "pójdziemy dalej".
Najlepsze do tego są albumy fotografii reporterskiej. Tak, od razu na głęboką wodę! A wówczas może się okazać, że np konkurs Word Press Photo wygrało zdjęcie ze słabą kompozycją, ale mocnymi emocjami. I zabawa zaczyna się od nowa. W fotografii reporterskiej ważniejsze są emocje, bo nie zawsze fotoreporter na wpływ, a przede wszystkim czas, by dopieścić kompozycję, ale w każdych innych zdjęciach mamy wpływ na wszystkie jego elementy.

Kiedy to piszę wertuję zeszyt ze szkoły foto z przedmiotu "Kompozycja obrazu", a ponieważ jestem maniakiem cytatów to zapisuję co ważniejsze "złote myśli". Grzegorz Klatka, wykładowca o którym ciągle wspominam w tym poście, powiedział pewnego razu "Dobra fotografia jest wtedy, gdy jesteśmy w stanie w jednym momencie uchwycić moment określający istotę zdjęcia". Prawda, że to wyższa szkoła jazdy?

Pod tymi słowami zanotowałam nazwisko francuskiego fotografa mody polskiego pochodzenia Jeanloup Sieff. 

Oczywiście nie jest tak, że kiedy się zaskoczy to się robi same genialne zdjęcia... nie! Ale ma się dodatkowe narzędzie - najważniejsze - aby starać się tworzyć dobrą fotografię. I tego życzę sobie i Wam :)

Na koniec chciałabym Wam polecić książkę "Fotografujemy - jak się ustrzec błędów", której autorem jest Włodzimierz Barchacz, Na stronie 52 mamy rozdział "Błędy w spojrzeniu na rzeczywistość przez celownik aparatu", gdzie pisze: w fotografowaniu: "istotna jest ciekawość świata i umiejętność widzenia. Tak, chciejmy po prostu widzieć. Nie tylko patrzeć, ale widzieć (...) kształtować w sobie wrażliwość na ład i harmonie".
W mojej książce widnieje imienny autograf autora :) Ja również przeczytam ją ponownie.

I tymi słowami kończę ten post.
Pozdrawiam :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz