piątek, 21 października 2016

Akademia Fotografii w Krakowie - Kurs dla zaawansowanych

Witajcie :)
Chciałam Wam dziś opowiedzieć o kursie dla zaawansowanych w Akademii Fotografii w Krakowie, choć byłam dopiero na pierwszym zjeździe, na fotografii reklamowej. Sama, zanim zapisałam się na kurs, to od co najmniej roku starałam się wyszukać jakieś opinie o tym czy warto czy nie warto na ten kurs się wybrać i nie znalazłam nic. Obecnie mieszkam w Bytomiu, dlatego dojazd do Krakowa komunikacją miejską na godzinę 9 rano wydawał mi się przerażający, więc dodatkowo bałam się rozczarować. Ale w końcu się zdecydowałam i jestem bardzo zadowolona. Było super!

Bajeczny widok z okna Akademii Fotografii.

Kurs dla zaawansowanych podzielony jest na 8 bloków tematycznych, a każdy blok trwa weekend. Są to: Estetyka i fotografia współczesna, Fotografia studyjna, Fotografia portretowa, Fotografia mody, Fotografia analogowa i kamera wielkoformatowa, Fotografia reklamowa, Fotografia krajobrazowa i architektury, Fotoreportaż i edycja zdjęć.

Zapisując się na kurs warto zapłacić z góry na pierwszych zajęciach za zaplanowane bloki, bo wtedy dostajemy zniżkę, ale w momencie gdyby coś nam wypadło i nie moglibyśmy przyjechać na zjazd to możemy odwołać naszą obecność i spokojnie czekamy na kolejny termin, który pojawi się jak zauważyłam około 2 miesiące później i zjawiamy się na nim bez problemu. Także jest to ruchome i można sobie samemu dysponować terminami.

Wadą takiego rozwiązania jest to, że kiedy już przyjedzie się na kurs i pozna się super ludzi jak ja teraz, to na następnym kursie grupa będzie już inna. Choć oczywiście znowu można poznać super ludzi :)

Mimo niewiadomej postanowiłam pojechać. Moja podróż wyglądała tak, że najpierw musiałam wstać o 4.30 (brrr), a potem mąż zawiózł mnie do Katowic na bus. Busy z Katowic do Krakowa odjeżdżają co 15 min i z Krakowa do Katowic tak samo. Przyznam, że pierwszy raz jechałam w taką drogę zupełnie sama, więc początkowo było mi strasznie dziwnie. Ale przecież to przygoda! Do Krakowa dojechałam w trochę przeszło godzinę i wjeżdżając na dworzec autobusowy zauważyłam grupę taksówek. Taksówką też nigdy nie jechałam sama, a kiedy już podeszłam do taxi to się okazało, że jest tylko jedna a wystrój i taksówkarz jak z lat 70tych zatem czekała mnie podróż retro ;) Cena za dojazd do Grodzkiej to 28 zł w sobotę a w niedziele 30 zł (znowu ostatnia taksówka i to ta sama!), albo ja tyle zapłaciłam, bo nie wiem czy taksometr był włączony. Dzięki temu jednak nie spóźniłam się na zajęcia co zdarza mi się notorycznie :)
Akademia Fotografii w pierwszym wejrzeniu nie zachwyciła mnie. W porównaniu do nowego ZPAF'u w Katowicach. Jednak jak już byłam w środku to powoli zaczynało mi się podobać. Sporo osób się kręciło, a potem jednocześnie w różnych salach obywało się kilka zajęć.

W sobotę i w niedziele mieliśmy zajęcia z różnymi prowadzącymi i dzięki temu mogliśmy się od każdego nauczyć czegoś innego.
Nasza grupa, jako że to był kurs fotografii reklamowej, miała zajęcia w studio wyposażone w sprzęt ProFoto. I naprawdę wyposażenie imponowało, bo było chyba wszystko co można sobie tylko wymyślić.
Fotografowaliśmy lampami generatorowymi i do ich wyzwalania służył nam generator. Także super, bo ja nigdy nie miałam do czynienia z takim sprzętem, więc nauczyłam się sporo nowego.
Na  pierwszych zajęciach mieliśmy modelkę i perfumy. Modelka prześliczna i cudownie pozowała. Robiliśmy jej zdjęcia w różnych stylizacjach, z użyciem różnych modyfikatorów światła i na różnych tłach. Zdjęcia były przesyłane w trybie bieżącym do komputera i w Lightroomie za pomocą theteringu obserwowaliśmy efekty.
Grupa była mocna przyznam, więc na zajęciach odbyła się istna burza mózgów co pozwoliło nam zgrabnie razem współpracować, a najbardziej przydało się to drugiego dnia, kiedy robiliśmy zdjęcia reklamowe szminki i tuszu do rzęs.
Zajęcia były bardzo intensywne i naprawdę sporo wniosły do mojego podejścia do fotografii reklamowej, szczególnie, że temat nie jest dla mnie całkiem nowy a mimo to bardzo dużo się nauczyłam.
Jestem bardzo zadowolona z zajęć. Było naprawdę super. Do tego widok za oknem, ulica Grodzka i samo centrum Krakowa robi swoje.
Jeżeli wybieracie się na kurs, a macie kawałek z dojazdem to pomyślcie o nocowaniu w Krakowie. Ja tak w pierwszym scenariuszu zrobiłam - miałam kilka noclegów zabukowanych, ale potem z przyczyn osobistych musiałam zmienić plany i wszystko odwołać. Z noclegami w Krakowie jest taki problem, że jak ktoś szuka pokoju "jedynki" z łazienką to powinien zrobić to co najmniej miesiąc, dwa do przodu ponieważ bardzo szybko te pokoje są zajmowane. Więc teraz jechałam do Krakowa bez noclegu i w niedziele wiadomo trudniej niż w sobotę się zebrać i jechać, więc zmęczenie jest większe a kaskę, którą zapłaciłam za powrót w sobotę i przyjazd w niedziele + taxi spokojnie wystarczył by mi na nocleg. Jeżeli ktoś preferuje nocleg w pokoju wieloosobowym to prawdopodobnie nie będzie miał problemów z miejscem z dnia na dzień i zapłaci za to oczywiście sporo mniej. Pokój jednoosobowy z łazienką w hostelu to około 100 zł (tak, można znaleźć z powodzeniem), za 50 zł miałam jeden nocleg za Wisłą, ale standardowo noclegi w centrum kosztują od 150 zł.  Jednak Kraków jest tak pięknym miastem, moim ulubionym, że warto tam przenocować i być może następnym razem mi się uda.
Jedną wadą czy też nie wadą kursu było to, że korzystaliśmy z jednego aparatu, więc jak ktoś myślał, że będzie miał zdjęcia do portfolio to się rozczarował. Za to starałam się zrobić jak najwięcej zdjęć z backstage'u, żeby potem móc sobie przypomnieć to i owo.

Sobota:

Niedziela:
Myślę, że taki skrócony "zrzut" z kursu wystarczy i pozwoli mniej wiecej rzucić okiem na to co się działo, a działo się naprawdę dużo i był to bardzo profesjnalnie przeprowadzony kurs. 
Uświadomił mi też, że jeżeli myślałam, że w moim studio mam już wszystko to myliłam się bardzo i z kursu wróciłam z listą zakupów, które muszę mieć na już. Tak, jestem kobietą, która pieniędzy nie wydaje na ubranka, kosmetyki, fryzjerów, kosmetyczki, ale właśnie na sprzęt foto. No i koty. I muszę Wam rzec, ze w związku z tym mój mąż szybciej łysieje niż przeciętny mężczyzna ;p
Drugiego dnia w niedziele nie zabrałam aparatu i nie pomyliłam się, bo znowu fotografowaliśmy jednym. W sumie nie ma co się dziwić. Ciężko byłoby co chwilę inny aparat podpinać do komputera, tylko w sumie nie wiem po co każą aparaty przynosić, a lekkie to to nie jest. Także zaoszczędziłam na ciężarze i mogłam iść na spacer. W niedziele po kursie zasłużony grzaniec galicyjski w Sukiennicach pod Kościołem Mariackim, przy kominku i akompaniamencie Vivaldiego z głośnika. Było dosłownie czarownie! A po drugim grzańcu, kiedy w końcu zjawił się mój mąż, towary w Sukiennicach wydawały mi się niezwykle kuszące :D


Także jak najbardziej weekend w Krakowie był wspaniały a kurs spełnił moje oczekiwania w 100%, dlatego mogę go polecać z całą pewnością. Mój kolejny zjazd jest zaplanowany na grudzień i będzie to fotografia portretowa (mmm Kraków zimowy, przedświąteczny, już po Mikołaju), choć jeszcze się zastanawiam czy nie zamienić go na fotografię analogową. I niecierpliwie czekam na termin fotografii mody.

Kraków na Instagramie:
https://www.instagram.com/p/BLnCdk-hDNT/?taken-by=klaudiafj
https://www.instagram.com/p/BLvTqxXBxDO/?taken-by=klaudiafj
https://www.instagram.com/p/BL0esa8Bb2p/?taken-by=klaudiafj
https://www.instagram.com/p/BL0sUkXhyCn/?taken-by=klaudiafj

Wszystkie zdjęcia wykonane tel LG G5.

Pozdrawiam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz