sobota, 7 grudnia 2013

"2 dni w Paryżu" i "2 dni w Nowym Jorku" i więcej niż 2 wybuchy śmiechu

Dziś dwa filmy na weekend - kino francuskie, specyficzne, wesołe i szokujące zarazem :)




Lubię kino francuskie za absurdalne sytuacje, umiejętność obśmiania prawdziwego życia i za brzydkich ludzi.
Tak! Brzydkich ;) To nie jest kino amerykańskie, gdzie biegają idealne kobiety z pięknym biustem, nienaganną figurą i mężczyźni, którzy jak nie grają w filmach, to ćwiczą całymi dniami na siłowni - tu mamy ludzi, którzy wyglądają jakby zostali pozbierani prosto z przystanku :) I to jest piękne w kinie francuskim. Sytuacje, które dziwią, bo zdarzają się w życiu powszednim, a jakoś żadne inne kino nie uważa ich za warte uwagi. Także mnie zawsze towarzyszy zdziwienie i nigdy nie wiem, czego się spodziewać po francuskim filmie :)

Główną bohaterką filmu jest fotografka Marion, która ze swoim facetem Amerykaninem przyjechała do Paryża, do swojej rodziny. Jack uzbrojony w aparat fotograficzny cieszy się z krótkich wakacji i robi niezliczoną ilość zdjęć. Poznaje rodzinę swojej dziewczyny, a także rzesze jej byłych chłopaków. Pierwsza cześć zawsze kojarzy mi się z tym, że Jack fotografuje bez przerwy wszystko, zaś Marion fotografka nic. Przypomina mi to coś ;))

"Byłam wyjątkowym dzieckiem, ale nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wiecznie się spóźniałam błądząc we własnym świecie. Godzinami wpatrywałam się w różne rzeczy, słyszałam nawet głosy ptaków, ślimaków, mrówek. Inni rodzice byliby na pewno zaniepokojeni, lekarze chcieli pchać we mnie leki, ale mama kupiła mi polaroida. Zamiast się godzinami na coś gapić, robiłam temu czemuś zdjęcia." - Marion o sobie. (i o mnie;))) MAMO - ONA JEST DEBILEM?! Siostra o Marion ;)


"Fotografując stajesz się obserwatorem. Stawiasz się poza nawiasem chwili" - mówi Marion
"W Wenecji chciałam żyć chwilą - być z Jackiem! 
zamiast całować się w gondoli - Jack zrobił gondoli 48 zdjęć
zamiast chodzić pod rękę po Placu św. Marka - Jack zrobił 72 fotki"



"Jestem fotografem, a Ty ROBISZ ZDJĘCIA" - Marion do Jack'a

Druga część, 2 dni w Nowym Jorku, jak sam plakat sugeruje, jest lepsza od pierwszej i muszę to potwierdzić. Absurdy nabierają rozpędu. Tym razem francuska rodzina przyjeżdża w odwiedziny do Marion do Nowego Jorku. Różnice kulturowe dają mocno wszystkim w kość, zaś Marion ma wystawę i przejmuje się, że nikt nie chce kupować jej zdjęć - "Oby się sprzedały (zdjęcia). Sam druk mnie zrujnował".
To wszystko max skrót.

Rozmowa z krytykiem:
- "Tematyka do mnie przemawia ... gorzej z wykonaniem. Zdjęcia są dość banalne, ale jednocześnie ładne"
(...)
- Jeśli Panu się nie podobało, proszę mówić! Jakoś to przeżyję. Nie należę do ludzi, którzy nie znoszą krytyki. Najważniejsze to nie owijać w bawełnę. Gardzi Pan moją wystawą - w porządku! Ja też będę z Panem szczera. Wszyscy artyści Panem gardzą - nawet Ci spoza środowiska. Nie trawię Pana, bo jest Pan dupkiem. Gdybym nie miała dzieci - skręciłabym Panu kark! A każdą z tych fotografii wepchnęlabym Panu w tyłek!"

"Porażka, dusza sprzedana, a zdjęć nikt nie tknie (...) Prędzej kupię papier toaletowy niż jej fotki!" 

Ufff, te teksty (i ten 'ból') zrozumie w pełni chyba tylko ktoś, kto jak ja i Marion usiłuje żyć z fotografii ;)

Mąż o Marion:
"Marion jest trudna we współżyciu,
ale ja ją lubię!
kocha zwierzęta ...
... wiem, Hitler też kochał zwierzęta"

Haah :) to jak o mnie :) Naprawdę wiele mnie łączy z Marion :)

Dziś zobaczyłam te filmy ponownie i muszę powiedzieć, że przy kolejnym oglądaniu wiele zyskały. Wysupłałam smaczki, na które wcześniej nie zwróciłam uwagi :) Aż małżonek się dziwił czemu po dziesięć razy przewijam fragment filmu i tak już kilka godzin.

Taka właśnie będzie moja recenzja filmów. Inna niż wszystkie ;) Ze zdjęciami, cytatami, napisana od serca przez fotografkę :)

Piszcie w komentarzach co myślicie o proponowanych filmach. Jeżeli nie wiecie, gdzie zobaczyć film to proszę o kontakt. Nie będę polecać filmu, którego nie ma gdzie zobaczyć i którego wcześniej nie wiedziałam ;) Pozdrawiam :)

Ps. Chciałam przestrzec wszystkie wrażliwe dusze, że w pierwszej części może wystraszyć ogólnie mówiąc "mięso", sama jestem wegetarianką i mnie to rozdrażniło, choć rozumiem, że właśnie taki był tego cel, aby zszokować. Jack też uciekł z targu ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz