wtorek, 3 grudnia 2013

Bytomski Jarmark Staroci

Wiele osób zadaje mi pytanie - skąd mam zdjęcie, które widnieje u mnie na facebooku w tle :)






Uwielbiam Bytomski Jarmark Staroci. Odbywa się w pierwszy weekend każdego miesiąca w piątek i sobotę, a dokładny terminarz można znaleźć tu. Jest to już miejsce kultowe. Z terminarza wynika, że ostatni raz w tym roku kupcy (jak to w starym języku się zwie) zjadą się do Bytomia 6 i 7 grudnia. Kto wie, może będzie już śnieg...

Na ogromnym targu znajdują się towary z drugiej (ewentualnie kolejnej) ręki. Profesjonalni sprzedawcy ze swoimi profesjonalnymi towarami żądają iście profesjonalnych cen i przeplatają się oni z zupełnie nieprofesjonalnymi, małymi sprzedawczykami, którzy wyprzedają majątki własne, sąsiadów lub innych, nieznanych sobie (i Tobie) osób.

Spacerując powoli wśród przeróżnych, najprzeróżniejszych towarów można przyglądać się ludziom i podsłuchiwać cudze rozmowy. To moje ulubione zajęcie na targu ;) Ludzie rozpoczynają rozmowę od - ile to kosztuje?? a kończą na swoim życiu osobistym. Nie raz dojdzie do swad - na pytanie Zainteresowanego "ile kosztuje ta cała puszka monet?" sprzedawca odpowiada kwotę trzycyfrową. Na to Zainteresowany oburza się i odpowiada głośno, aby wszyscy dookoła słyszeli - no chyba 5 złotych za całość! I odchodzi, a  sprzedawca długo jeszcze trzęsie się z oburzenia i wygraża w powietrze.

Spytasz - co to wspólnego ma z fotografią... ano ma, bardzo dużo :) Słuchaj dalej...

Można tu kupić meble, stoły, lampy, świeczniki, sofy, szezlongi, książki, ubrania, broń, monety, porcelanę, szkło, aparaty fotograficzne, płyty winylowe, wachlarze, i zupełne "śmieci" - stare długopisy, klamki, zawiasy, zardzewiałe gwoździe... co jeszcze... tak, dokładnie, to co pomyśleliście - też na pewno kupicie! Miejsce magiczne.


Pomiędzy tym wszystkim przemieszcza się często grajek z akordeonem, który sprawia, że czas się zatrzymuje. Zrobicie się głodni? Nie ma sprawy - jedzenia również nie zabraknie, ani kawy, ani oscypka z żurawiną.




Pamiętam, parę lat temu przyjechałam na jarmark w lecie, pierwszy raz. Miałam wówczas ze sobą mały hybrydowy aparat - Fuji s5600. Fotografowałam co się dało, aż zobaczyłam parę - dziewczynę i chłopaka, którzy fotografowali lustrzankami - och, jak ja wtedy marzyłam o lustrzance! Kilka miesięcy później, przy dźwiękach Lady Gagi w sklepie Euro Agd Rtv odbierałam swoją pierwszą lustrzankę Pentax k-20 - z tym mi się zawsze kojarzy bytomski jarmark, Lady Gaga i Euro Agd Rtv ;)

Od roku jestem mieszkanką Bytomia, ale nie często jeżdżę na jarmark, a ostatnio nie zabrałam aparatu. I tu spełniło się prawo Murphi'ego! Jeżeli nie wiecie czy zabrać aparat, bo nie wiecie czy będziecie coś fotografować, bo nie wiecie czy będzie coś ciekawego - to ZABIERZCIE APARAT! Bo jak nie weźmiecie to to się zemści. Druga strona tego prawa brzmi - jest szansa, że zabierzecie aparat i tylko będziecie go nosić, bo nie zrobicie ani jednego zdjęcia, ALE nauczona doświadczeniem wiem, że mniej boli zabrać aparat i zdjęć nie robić, niż gdzieś iść i nie mieć aparatu - to ból jak wredny wirus, który swędzi w kościach!

Mnie pozostał telefon. I telefonem właśnie zrobiłam zdjęcie aktów, które widzicie wyżej, jednak fotografowanie telefonem może być upierdliwe, choć człowiek bardziej wtapia się w tłum. Mało kto zwraca uwagę na pstrykacza z telefonem. Dzięki temu mogłam zrobić to zdjęcie w Alejce Osobliwości Sprzedawczyków: 

Najlepsze rozmowy, najfajniejsza atmosfera, brak zadęcia :)

Pieniędzy zawsze trzeba mieć więcej, gdyż nigdy się nie wie na jaką pokusę człowiek się natknie, a pokus jest wiele, jak np. dla mnie wyżej wymienione akty.


Zdjęć na targu kupiłam już trochę, jednak te akty wg mnie trzeba brać hurtem, bo aż żal rozbijać kolekcję. Ja niestety nie miałam wolnego tysiąca złotych w portfelu, dlatego mam chociaż swoje zdjęcie:)

Na jarmarku kupimy również najróżniejsze aparaty fotograficzne z różnych epok, do wyboru, do koloru. Ja, na samiutki koniec, natrafiłam na Cygankę, która sprzedawała stary dwuobiektywowy aparat w idealnym (na oko) stanie - taaak chciałam go kupić, jednak i tu prawo Murphi'ego się sprawdziło - weź dwa razy więcej gotówki ile myślisz, że wydasz! Kupcy pakują się już koło godziny 12 w sobotę, więc czasu na bankomaty nie było :/ 
Trudno, następnym razem znowu będzie okazja, żeby kupić to, co się najśmielszego zamarzy i "figę z makiem" też ;))


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz