piątek, 23 maja 2014

Film na weekend - BRACTWO BANG BANG

"Pstrykaj - nie dygaj!" - od teraz będzie huczało mi w głowie za każdym razem, gdy będę bała się zrobić zdjęcie, na którym mi zależy.
"Bractwo Bang Bang" to kino mocno męskie, takie mam odczucia. Zaczynałam go parę razy i nie mogłam skończyć. Nie dlatego, że akcja jest nudna. Wręcz przeciwnie. Filmy o wojnach afrykańskich to dla mnie za duży cios. Są dzikie, nieprzewidywalne i bezkompromisowe. A takie mamy tu i w kolejnym proponowanym przeze mnie filmie. 



Film opowiada historię prawdziwą o fotografach wojennych. Mimo, że nie ma tutaj typowej dla naszego świata artefaktów wojny  - czołgów, mundurów - to jednak konflikt ten można wojną nazwać. W realiach tych czworo fotografów wojennych wykonuje swoją pracę. Dwoje otrzymuje nagrodę Pulitzera. Ale czy przynosi im ona same korzyści...

Rodzi się pytanie czy etyczne jest, że fotograf zamiast pomóc to bezdusznie wykonuje swoją pracę. To pytanie pojawia się zawsze, gdy mówimy o fotografowaniu czyjejś krzywdy - dla większości ludzi jest to zapewne nieetyczne. Dla mnie - nie ma tu mowy o etyce. To nie ta kategoria. Fotograf wysłany jest na wojnę po to, aby robił zdjęcia i to zdjęciami jest w stanie pomóc. Jeżeli odłoży aparat i wyleci z pracy to nikomu już nie pomoże. Nawet, jeżeli uratuje jedno życie, to na miejsce tego jednego znajdzie się wiele kolejnych... martwych. To dzięki zdjęciom fotograf jest w stanie zwrócić uwagę opinii publicznej na rozgrywający się dramat.
Czy w "czekamy aż ktoś umrze, żeby zrobić zdjęcie" jest ziarenko prawdy? Nie sądzę, bo "ten ktoś" i tak umrze.


Film jest mocno fotograficzny - pojawiają się realia pracy fotografa wojennego i rady dotyczące fotografowania, a także wyborne zdjęcia. Jest świetnie zrealizowany! 
Dlaczego tak mało jest kobiet wykonujących ten zawód? Oto jest pytanie. Dlaczego to mężczyźni pchają się na wojnę i pośród świstu pocisków łapią najlepsze kadry ryzykując własnym życiem? Dlaczego potrzebują tych emocji... Tego nie jestem w stanie zrozumieć :/

„Zapomnij o długoogniskowym – trzeba pstrykać z bliska”

„Obserwuj go, potrafi uchwycić najlepszy kadr. Jest najlepszy! Zawsze wie, gdzie stanąć. Wyczekuje na odpowiedni moment i pstryka! Mistrzostwo świata! Potem zasłaniasz obiektyw i pstrykasz – dla redakcji to znak, że poprzednie zdjęcie jest najlepsze.”


„Płonął. Pobiegłem za nim. Pstrykałem pod słońce. Nie miałem czasu, żeby sprawdzić światło. Pomyślałem tylko – przysłona na f:5,6 . Gdy łapałem następny kadr podbiegł gość i chlasnął go maczetą.”

Nie bądźmy też hipokrytami szczekającymi na fotografów, że zamiast ratować życie to fotografują cudzy zgon - bo to my potem z wypiekami na twarzy oglądamy ich zdjęcia i czytamy o ich pracy.

Polecam ten film gorąco! 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz