piątek, 13 czerwca 2014

Film na weekend - MROCZNE SZCZĄTKI

Dziś proponuję kino grozy, a dokładnie horror o duchach z domieszką kryminału, thilleru i dramatu. Każdy miłośnik horroru na pewno go doceni. Nie należy oglądać samemu w ciemnym pokoju, bo można się porządnie wystraszyć. Temat: duchy! To mój ulubiony motyw w horrorach. Z fotograficznego punktu widzenia mamy główną bohaterkę Julie (Cheri Christian), która jest fotografem. Po zabójstwie córki popada w depresję i traci chęć na fotografowanie. Po przeprowadzce do nowego domu mąż zachęca ją do wznowienia fotografowania. Julie nie ma na to chęci, jednak pewne wydarzenia sprawiają, że jednak zmienia zdanie i bierze aparat do ręki.

"- To Julie, jest artystką. Robi zdjęcia i wystawia je w całym kraju.
 - Będzie miała co fotografować."



Julie fotografuje aparatem analogowym i rzadko używa lampy błyskowej, żeby nie powiedzieć wcale. To tak jak ja - mnie też często mąż przypomina, żebym zabrała lampę. Ja lubię światło zastane, nawet kosztem wyższego iso. Jednak mój mąż raczej nie ma na myśli prawidłowo naświetlonych zdjęć tylko prestiż, który dodaje lampa - oczywiście zawsze to są teksty mówione żartem, ale kiedy usłyszałam je w filmie to poczułam się jak w domu ;) Tak jest, że aby zostać uznanym za profesjonalnego fotografa przez innych ludzi - gapiów - to trzeba mieć odpowiednią prezencję i jednym z akcesoriów niezbędnych jest lampa systemowa dopięta do aparatu. Oczywiście, że to jest żart, ale już na tyle poważny, że kręcą o nim filmy. Warto zobaczyć i trzymać się zasad ;) Jakieś normy muszą obowiązywać. Przy okazji w filmiku wyjaśnione jest dlaczego nie powinno się trzymać łokci przy sobie - skromny fotograf to amator. Ja zawsze trzymam skromnie przy sobie, Julie widać też, a mój mąż zawsze mnie też za to ochrzania, oczywiście również żartem :) Ale widać coś jest na rzeczy, bo z takich rzeczy śmieje się cały świat ;)

"- Dokąd idziesz?
- na spacer (...)
- zabierz aparat
- nie chcę
- może najdzie Cię ochota, może coś zobaczysz"

Niedaleko domu, w którym mieszka małżeństwo znajduje się stare i opuszczone więzienie. 


Julie zaczyna tam robić zdjęcia, również nocą.

- Julie, co tu robisz?
- Nie mogłam zasnąć.
- I przyszłaś tu (więzienie) robić zdjęcia?
-  Już tu byłaś!
- Chciałeś bym je robiła.
- Ale nie sama i nie po nocy. Tu nawet nie ma światła!
- Używam lampy.
- Nigdy jej nie używasz!
- To eksperyment.
- Nie chcę byś chodziła sama.
- Zawsze tak robię zdjęcia, nie pamiętasz?


Mówiłam, że film ten ma ze mną wiele wspólnego i tak jest w istocie. Nawet znajduję pewne podobieństwa z Julie, choćby jej smętne zachowanie, które jest wynikiem tragedii jaką przeszła i braku ochoty na fotografowanie. Chociaż nie chcę to i w tym się odnajduję :(

Polecam Wam ten film, mam nadzieję, że Wam się spodoba. Historia wciąż toczy się wokół zdjęć. Ba, to zdjęcia są motywem działania i dziwnego zachowania Julie, ale nie chcę zdradzać ani ociupinki. Ja oglądałam dwa razy, teraz trzeci i oceniam na 8 w skali Filmweb'u, ale horrory to mój ulubiony gatunek :)

Pozdrawiam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz