wtorek, 22 listopada 2016

Wystawa Fotografii Kolekcjonerskiej + krótka fotorelacja

Poniedziałki, których szczerze nie znoszę, mogą być fajne i miłe. Mimo fatalnej pogody, pierwszego śniegu, który dotarł do Bytomia 13 listopada, postanowiłam nie poddać się i wyruszyć w długą i samotną podróż do Warszawy tylko po to, żeby zobaczyć wystawę Fotografii Kolekcjonerskiej.


Lista nazwisk, których zdjęcia znalazły się na wystawie skutecznie zmobilizowała mnie by ruszyć cztery litery i udać się z Bytomia do Katowic na dworzec a z Katowic "pendolino" do Warszawy. Bilety na pociąg kupiłam wcześniej - intercity, czas podróży około 2,30 min., 2 klasa, luksusy, zatem wyruszyłam.
Mimo, że zostałam odprowadzona na peron to i tak pytałam kilka osób czy to stąd odjeżdża pociąg do Warszawy, a kiedy moje luksusowe pendolino podjechało doznałam szoku - cóż to za grat?! Pytałam znowu kilka osób czy to te pendolino do Warszawy Centralnej, gdzie miejsca trzeba sobie rezerwować? Jakiś miły chłopak powiedział mi, że dokładnie to samo, a jak liczyłam na luksusy to miałam kupić bilet za 120 zł a nie za 50 zł. Cóż, chociaż pomógł mi znaleźć moje miejsce :) Okazało się, że jadę tyłem :/ Dla kogoś kto ciągle fotografuje to fatalnie, bo wszystko mi uciekało sprzed kadru. Jednak widoki za oknem wynagrodziły wszystko. Jak tylko opuściłam Katowice pogoda zaczęła się zmieniać i wyszło słońce, a drzewa zalśniły złotem. Już dla samych widoków za oknem warto wybrać się w podróż właśnie pociągiem. Samochodem jeździ się ciągle "w cywilizacji", a pociąg mknie przez totalnie dziewicze rejony, przez wioski, do których nie prowadzi żadna asfaltowa droga, po drodze mija się kręte rzeki - dosłownie widoki jak z bajek dla dzieci, tak piękne, że miałam ochotę krzyczeć - zatrzymać ten pociąg! Być może uda mi się któregoś dnia podjechać pociągiem na jakąś stację za Zawierciem, wysiąść i udać się wzdłuż torów po to by zrobić zdjęcia tym wszystkim pięknym miejscom, które widziałam z pociągu.
Wyjazd do Warszawy łączyłam również z własnymi zdjęciami - chciałam zrobić jak najwięcej dobrych fotografii ważnych miejsc z przeznaczeniem na sprzedaż, więc mi zależało. Czy zrobiłam? Nie! Pojawił się problem, który dotyczy każdej wyprawy fotograficznej, czyli zmieniające się światło, które nie zawsze jest tam, gdzie chcielibyśmy, żeby było. W takiej sytuacji trzeba przyjść innego dnia, a jak ktoś jest z daleka to ma po prostu pecha.
Kiedy dotarłam do Warszawy zastała mnie piękna i ciepła pogoda a ulica Mysia 3, okazała się być blisko dworca (o ile można powiedzieć, że cokolwiek w Warszawie jest blisko siebie).
Mistrzowie Polskiej Fotografii, których zdjęcia znalazły się na wystawie to: Paweł Althamer, Krystyna Andryszkiewicz, Ewa Andrzejewska, Jan Berdyszak, Stanisław Bizański, Władysław Bizański, Konrad Brandel, Jan Bułhak, Michał Cała, Zofia Chomętowska, Maria Chrząszczowa, Kuba Dąbrowski, Witold Dederko, Zbigniew Dłubak, Benedykt Jerzy Dorys, Jan Dziaczkowski, Marek Gardulski, Weronika Gęsicka, Maurycy Gomulicki, Aneta Grzeszykowska, Edward Hartwig, Helena Hartwig, Henryk Hermanowicz, Krzysztof Kamiński, Jan Kosidowski, Kacper Kowalski, Andrzej Kramarz, Ewa Kuryluk, Zbigniew Libera, Jerzy Lewczyński, Natalia LL, Bogdan Łopieński, Łódź Kaliska, Jolanta Marcolla, Andrzej Mroczek, Zofia Nasierowska, Chris Niedenthal, Patrycja Orzechowska, Krzysztof Pająk, Marek Piasecki, Paweł Pierściński, Henryk Poddębski, Krzysztof Pruszkowski, Konrad Pustoła, Witold Romer, Eva Rubinstein, Sławomir Rumiak, Tadeusz Rydet, Zofia Rydet, Zygmunt Rytka, Bronisław Schlabs, Leonard Sempoliński, Mikołaj Smoczyński, Michał Szlaga, Awit Szubert, Zbigniew Tomaszczuk, Jerzy Wierzbicki, Wojciech Wilczyk, Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy), Stanisław J. Woś, Wojciech Zawadzki, Piotr Zbierski, Marta Zgierska, Wiesław Mariusz Zieliński, Zorka Project, Paweł Żak.
Tutaj można zobaczyć cały katalog z wystawy, wszystkie zdjęcia wraz z wyczerpującymi opisami.
Kilka zdjęć, które najbardziej mi się podobały:

Michał Cała, Wałbrzych:
odbitka żelatynowo-srebrowa, 59,3 × 40,7 cm,  http://www.artinfo.pl/aukcje/michal-cala/osiedle-przy-elektrocieplowni-victoria-i-walbrzych-1979-z-cyklu-slask-1975-1992, cena sprzedaży 1800 zł.

Krzysztofa Pruszkowskiego, Warszawa:
odbitka żelatynowo-srebrowa, 45 × 30,7 cm (49,3 × 35 cm), cena sprzedaży 6000 zł.

Główne zdjęcie całej wystawy należało do Ignacy Stanisław Witkiewicz, tytuł zdjęcia:Potwór z Düsseldorfu, cena osiągnęła 170 000 zł i tym samym padł rekord 


Zdjęcie przedstawia inscenizowaną scenkę, która obrazuje historię, która wówczas była głośna. Potworem był seryjny zabójca mordujący dzieci. Witkacy to wszechstronny artysta.

Genialny i zarazem kontrowersyjny pisarz, malarz i filozof. Autor znanych dramatów - "Szewcy", „W małym dworku” oraz "Wariat i zakonnica”. 75 lat temu, 18 września 1939 roku popełnił samobójstwo na wieść o wkroczeniu wojsk sowieckich do Polski". http://kultura.dziennik.pl/sztuka/artykuly/470042,smierc-witkacego-popelnil-samobojstwo-na-wiesc-o-wkroczeniu-wojsk-sowieckich-do-polski.html

  Natalia Lach Lachowicz:odbitka żelatynowo-srebrowa, 17,1 × 17,3 cm, cena sprzedaży 4700 zł


I moja ulubiona polska fotografka Zofia Rydet:
lata 60. XX w., odbitka żelatynowo-srebrowa, 29,8 × 39,8 cm, Cena sprzedaży: 3000 zł


Dwa pozostałe zdjęcia, które się nie sprzedały:
Zofia Rydet, Studium do pracy z serii Obsesje z cyklu Świat uczuć i wyobraźni

 Szkoda, że nie wszystkie zdjęcia znalazły nabywców. Na przykład to:

Warszawa, 1945 r, Maria Chrząszczowa. Wystawa w stolicy, cena przystępna, a nikt nie kupił. Chociaż to zdjęcie ma jeszcze szansę, bo poleciłam je koleżance z Warszawy, także kto wie, może się sprzeda :)

Podsumowując, to było niezwykłe zobaczyć te zdjęcia na żywo. W internecie one są takie płaskie, nie czuć duszy tych zdjęć, szczególnie że wiele z nich to duże powiększenia i to zupełnie inaczej się ogląda. Jak tylko będę mogła to z chęcią wybiorę się na kolejną edycje. 

Tutaj można zobaczyć cały katalog z wystawy, wszystkie zdjęcia wraz z wyczerpującymi opisami -> Katalog


No to zapraszam na moją krótką mobilną fotorelację z wyprawy (zdjęcia wykonane Lg g5):

I tyle :) Więcej mojej mobilnej fotografii https://www.instagram.com/klaudiafj/

Pozdrawiam :)


Zdjęcia z wystawy pochodzą z katalogu.

3 komentarze:

  1. Tez uwielbiam zdjęcia Zofii Rydet, aż dziw bierze, że nie wszystkie zdjęcia znalazły nabywców. Twoja relacja fotograficzna tez niesamowicie mi się podoba, zwłaszcza to zdjęcie z podróżującą panią i psem. Fantastycznie uchwycony moment!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowite fotografie - uwielbiam kolekcjonerstwo i jak sądzę Ty również.
    W związku z tym zapraszam Cie do odwiedzin serwisu http://kolekcjonuj.net.pl/ czyli jednego z większych i lepszych w naszym kraju. Znajdziesz tu wiele rzeczy które Cie zainteresują, obiecuję!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń