piątek, 23 listopada 2018

Film na weekend - KTOŚ MUSI ZROBIĆ TO ZDJĘCIE #26

Witajcie :)
Dziś przedstawiam Wam kolejny film z cyklu Film na weekend: "Ktoś musi zrobić to zdjęcie". 
Głównym bohaterem jest tutaj więzień przebywający w celi śmierci oraz fotograf zatrudniony do uwiecznienia na zdjęciach jego egzekucji. Bardzo dobre i mocne kino, okraszone wspaniałymi fotografiami!
reżyseria: Frank Pierson
scenariusz: Doug Magee
gatunek: dramat



"Ktoś musi zrobić to zdjęcie" to film z 1990 r. Na Filmwebie ma bardzo niewiele ocen, więc można sądzić, że jest mało znany. A szkoda. 

Drobny handlarz narkotyków Raymond Eames (w tej roli Arliss Howard) odsiaduje karę więzienia za zabicie policjanta. Za tą zbrodnię otrzymuje najbardziej surowy wyrok jakim jest kara śmierci. Raymond przebywa w celi śmierci już 7 lat. Parę razy egzekucja została przerwana. Tym razem jednak dni więźnia są policzone i już tylko cud mógłby go uratować od śmierci.
Ostatnim życzeniem Raymonda jest to, aby egzekucję wyemitowano w TV. Niestety, nie otrzymuje na to zgody, ale w drodze kompromisu dostaje zgodę na zdjęcie.
Raymond do tego zdjęcia wyznacza autora fotografii z plakatu, który wisi w jego celi na ścianie. Na zdjęciu widnieje Tina Tuner, a autorem zdjęcia jest Paul Marish, zdobywca nagrody Pulitzera (w tej roli  Roy Scheider).


Cytat z filmu, kiedy agent rozmawia z fotografem o tym zleceniu:
"- Nigdzie nie mogę Cię wysłać! Ludzie boją się twojej wizji i nie chcą za nią płacić. 
- Co to za robota? 
- Facet miał w celi Twój plakat Tiny Turner. A może wolisz zdjęcia do magazynów mody?
- nie! 
- Więc o co Ci chodzi?
- Nie mogę tego wziąć!
- Ktoś musi zrobić to zdjęcie! (...)
- Jeszcze jedno zdjęcie trupa. Mam dość fotografowania cudzego bólu. Nie mam czasu na swój! (..)
 - Po tym co zrobiłeś ostatnio jesteś skończony. Nikt Ciebie nie chce. Z wyjątkiem skazanego! On sobie zażyczył Ciebie... jego ostatnie życzenie." 

Nasz fotograf decyduje się na wykonanie tego zlecenia. Dochodzi do egzekucji. Tłum, żądny krwi, szaleje pod więzieniem. Skazany zasiada na krześle. W chwili, kiedy kat ma włączyć prąd, kolejny raz egzekucja zostaje przerwana.

Od tej chwili w sprawę angażują się dodatkowe media. Rośnie stawka pieniężna za zlecenie fotograficzne z 25 tys do 150 tyś. Teraz nie tylko mają powstać zdjęcia, ale cały reportaż o skazanym. 


Fotograf dostaje do spółki reportera z czasopisma Time. Sprawa jest bardzo medialna. 
Już na początku po przylocie na lotnisku Paul'a zaczepia jakiś facet ostrzegając go, żeby nie robił tych zdjęć, bo ludzie chcą zapomnieć o tej sprawie. To wydarzenie zaniepokoiło fotografa, a praca nad reportażem i zanurzanie się w tej historii, tylko nasuwają dodatkowych wątpliwości. Czy Raymond naprawdę jest mordercą policjanta? Rozpoczyna się walka o prawdę, walka z czasem i z ludźmi, którzy chcą doprowadzić do jak najszybszej śmierci Raymonda. Czy uda się odkryć prawdę?


Podczas seansu "Ktoś musi zrobić to zdjęcie" niemal od razu zaczynamy współczuć skazanemu. Nasze współczucie narasta wraz z kolejnymi scenami do tego stopnia, że razem z głównymi bohaterami, staramy się rozwiązać tę zagadkę i dowieść prawdy. Bo w tej sprawie, niby oczywistej, jednak nic się nie zgadza.
Nasz fotograf już w pierwszej chwili po poznaniu Raymonda patrzy na niego z niemałym zdziwieniem. Widać, że jest zaskoczony skazanym. Spodziewał się pewnie prawdziwego zbója a przed nim stoi człowiek, który jest uosobieniem dobroci. Ja oglądałam ten film już trzy razy i za każdym razem pod powiekami czuję łzy. Muszą Raymonda uratować, po prostu muszą!

Bardzo polecam "Ktoś musi zrobić to zdjęcie". To film, który skłania do refleksji pod wieloma względami. Jeżeli interesują Was filmy fabularne o fotografach to ten film trzeba znać. Polecam :)

Pozdrawiam,
Klaudia :)



ps. film można wyszukać w serwisie chomikuj. 

1 komentarz: