piątek, 23 marca 2018

Spotkanie z Emilem Bilińskim w Krajowym Cechu Fotogafów

Wczoraj odbyło się spotkanie Krajowego Cechu Fotografów w Krakowie, a naszym specjalnym gościem był Emil Biliński Aaaaa!!! Jaram się 😍 i wciąż nie mogę nacieszyć się tym spotkaniem!!!


A co ja robię w KCF? Bo jeszcze tego chyba nie napisałam oficjalnie na blogu - otóż, od prawie roku mam przyjemność być członkiem Krajowego Cechu Fotografów :)))))))))))))))
Kiedy Polsat wypuścił pierwszy odcinek Supermodelka Plus Size, siedziałam przed telewizorem podekscytowana. Oglądałam ten program tylko ze względu na sesje fotograficzne i na fotografa, tak jak Top Model. Jednak nie znałam Emila Bilińskiego. Wyskoczył przed kamery z małym aparacikiem i zaczął robić zdjęcia. Kto to taki? No kto to taki? I co to za aparacik? Czym on fotografuje? Ciach! Koniec sceny. Doprawdy - Polsat pojechał tak bardzo po bandzie, że po kilku odcinkach dałam sobie spokój. Sceny sesji i fotografowania, oglądania Emila trwały sekundę. Byłam tym potwornie rozczarowana. Ale coś mnie jakoś tak zaintrygowało w Bilińskim. Nigdy wtedy bym nie pomyślała, że będę przebywać z nim w jednym pomieszczeniu, rozmawiać z nim, baaa, że to ja zrządzeniem losu będę robić zdjęcia na spotkaniu z nim. Czasu było mało. Za mało. 



Jak tylko przyjechałam do Krakowa, znowu do kompleksu na Dolnych Młynów, gdzie mieści się Pracownia Męskich Portretów i mnóstwo najmodniejszych hipsterkich miejsc w Krakowie, zapytałam naszego Cechmistrza czy mogę napisać post o dzisiejszym spotkaniu. Cechmistrz, wspaniały Marek Gołąbek, udzielił mi zgody, więc piszę legalnie :) 
Spotkanie rozpoczęło się od tego, że Emil Biliński opowiadał o sobie, o tym jak to się stało, że został fotografem, ile już sesji zrobił, z jakimi gwiazdami. Wejdźcie sobie na stronę Emila - dawno mnie tak nie zatkało z podziwu! 
Do tego wpisu potrzebowałam zdjęć, więc je zaczęłam robić. Chciałam mieć jak najwięcej pamiątek z tego wydarzenia. A że w pewnym momencie była potrzebna osoba do fotografowania modelki - padło na mnie. Bardzo chciałam się schować. Emil ma tylko 40 lat, a doświadczenie i umiejętności, jakby przeżył co najmniej dwukrotnie życie. Jest bardzo charyzmatyczny, baaardzo, ale to bardzo utalentowany. Myślę, że większość z nas czuła się naprawdę jak mrówki przy drzewie. Górował nad nami i nie tylko nad nami. Myślę, że to jeden z najlepszych fotografów młodego pokolenia.  Chciałabym mieć tak wiele w sobie odwagi, chciałabym mieć choć ciut takiej charyzmy, o talent nie wyciągam ręki, bo nie śmiałabym.
Ale cóż - jako żem tchórz - to jak padło na mnie, że ja mam robić te zdjęcia, to wierzcie mi, aż mi usta zesztywniały ze strachu. Emil sam się chwalił, że jak huknie, to pozamiatane! A ja jestem w Cechu, kurde byle by siary nie przynieść. Emil spojrzał na mnie w końcu uważnie i powiedział - JAKIEŚ POMYSŁY?? - przygotowałam odpowiedź: tak, może wykorzystamy to światło jako kontra z tyłu, a z przodu oświetlimy ogniem z tej maszyny co tu ogień wydziela?
Brzmiałam dokładnie tak jak napisałam - brakło mi odwagi na wypowiedzenie całego tego zdania. Emil przymrużył oczy, żeby wytężyć słuch i usłyszeć co tam brzdąkam pod nosem. Huknął - dobry pomysł! ale po co wykorzystywać ogień, kiedy mamy lampy, które symulują ogień?!


No, bo to spotkanie było organizowane przy współpracy z firmą Rotolight .
Lampami jestem zachwycona - ach, żeby takie cuda mieć u siebie w studio... Te lampy mają same zalety lamp błyskowych i ciągłych, np. światło ciągłe ma taki sam kolor jak światło błyskowe, a temperaturą barwową można sterować. Dodatkowo to światło wygląda naprawdę pięknie na twarzy. Na spotkaniu była z nami prześliczna modelka. Nie wiem jak można byłoby zepsuć zdjęcia mając kogoś tak pięknego na sesji i takie światło, które już po prostu zapalone, daje gwiazdorski efekt. 


Jednak, kiedy robiłam te zdjęcia, ręce tak mi się trzęsły, że 1/125 to było stanowczo za mało - byłam przerażona i wstydziłam się okropnie. Niestety czas szybko uciekł i ledwo zaczęliśmy to już musieliśmy skończyć fotografowanie :/ Ale efekt zobaczcie sami:

























Te trzy zdjęcia bardzo fajnie, wg mnie, reklamują lampy, które zostały użyte :)

W między czasie Emil dużo opowiadał, aż w końcu powiedział czy mam jakieś uwagi, coś do dodania. Odparłam, że - ta lampa jest za nisko i odbija się w okularach. 
Emil huknął ponownie iż to mu się podoba! I ochoczo przystąpił podnoszenia lampy na statywie. Wiecie, poczułam, że jest dobrze 😄
Aż dostałam zjebki 😂 Pokazałam zdjęcie na wyświetlaczu, na którym migały przepalone i niedoświetlone miejsca. Emil spytał na ile procent mam ustawione przepalenia. 
YYY procent? Mój aparat nie ma takiej funkcji :/

No, bo naprawdę nie ma.  Miałam Pentaxa k5II ze sobą i wiem, że jedynie można włączyć podświetlanie - bez możliwości ustawienia procentów. Wydaje mi się, że znam instrukcję bardzo dobrze. To nie Phase One ;) Ale teraz do końca życia będę to pamiętać i jak znajdę procenty w aparacie to pomyślę o Bilińskim 😁 A jeżeli Wasz aparat ma taką funkcję to napiszcie jaki to model :) Emil potem zrobił wykład jak ważne jest żeby znać swój aparat :D Oczywiście, że to jest najważniejsze! Zgadzam się z nim :) 

No i nastąpiły ostatnie rozmowy już całkiem na luzie i spotkanie się zakończyło i rozjechaliśmy się do domów. Jednak dla Cechowiczów być może zostanie zorganizowane warsztaty i zobaczymy... może się zgłoszę :) Jak mi odwagi starczy... i finansów 😋

I mam ochotę zobaczyć Supermodel Pluse Size jeszcze raz, tym razem wszystkie odcinki. 

Emil Biliński mówi o sobie, że jest artystyczną duszą. Zapisałam nieco z tego co mówił - radził, że fotografowie muszą się non stop uczyć. Nie można przestać. Rynek fotografii zmienia się dynamicznie. Technologia się zmienia. Trzeba być na bieżąco, trzeba być aktualnym na rynku. Jeżeli ktoś  twierdzi, że nie musi się już uczyć to... kiepsko. Kiepsko z nim. Raczej prezentuje się taka osoba marnie. To już teraz moja wolna interpretacja wykładu, jednak ja mam takie same zdanie, więc sobie to zapamiętałam 😋

Bardzo dziękuję Krajowemu Cechowi Fotografów za przyjęcie mnie do swojego grona. W Cechu poznałam wspaniałych ludzi, przeżyłam piękny rok, usłyszałam moc zajebistych żarcików, które tylko fotograf fotografowi może strzelić - np. "uuu jakie to słabe" na widok cudzego zdjęcia - mnie t zabiło jak to usłyszałam 😝 Super jest to, że można się spotkać z osobami z tej samej branży, rozumieć się w pół słowa, rozmawiać o fotografii, wspólnie ją przeżywać. O czymś takim marzyłam i to się spełniło, bo o KCF dużo słyszałam, ale nie sądziłam, że będę miała ten zaszczyt, żeby do Cechu należeć.
A historia zatoczyła koło. Zostałam przyjęta do KCF w Krakowie na Dolnych Młynów :) W wczoraj miałam przyjemność dzięki temu, znowu na Dolnych Młynów, poznać tak wielką osobistość jak Emil Biliński. Wspaniałe wspomnienia zostaną mi do końca życia, a ten blog jest jednocześnie moim pamiętnikiem, więc nie mogłabym pominąć tego wydarzenia

Pozdrawiam Emila i wszystkich członków Krajowego Cechu Fotografów :) 




 💓

1 komentarz: