czwartek, 21 czerwca 2018

Analog dla dziecka :)

Dzień dobry ;)
Mam dwie siostrzenice - młodsza Kornelia ma 5,5 roku, a starsza Wiktoria ma 12 lat. Z okazji minionego Dnia Dziecka kupiłam im aparaty jednorazowe na kliszę :)
Czy się ucieszyły? ;) 


Pomysł zrodził się stąd, że na ogródek, na spotkania rodzinne, zaczęłam nosić jeden z moich starych aparatów po to, by wreszcie wypstrykać klisze, które w nich siedzą. Klisze są trzy - dwie średnioformatowe i jedna małego obrazka (w trzech aparatach oczywiście 😎) Wszystkie bw. Bujając się na huśtawce z dziećmi zaczęłam im opowiadać o tych aparatach, bo dziewczyny były bardzo zainteresowane. Pytały gdzie ekranik i widać było, że nie rozumieją nic i że to dla nich abstrakcja 😃
Opowiedziałam jak to z tymi aparatami jest i że w środku jest klisza, którą należy wywołać i dopiero będą zdjęcia. Kiedy następny raz przyjechałam na ogródek to młodsza zaczęła od razu wołać - "ciocia, a masz ten aparat na klisz?" - to nie jest błąd. "Aparat na klisz" tak powiedziała. Miałam oczywiście.
Dzięki temu pomyślałam, że podaruję moim siostrzenicom aparaty jednorazowe, a potem albo sama wywołam film razem z dziewczynami albo oddam go do Fotojokera. Dziś wiem, że raczej to drugie, bo szczerze mówiąc nie wiem jak otworzyć taki aparat. Boję się, że coś pójdzie nie tak i zepsuję film. 

Takie aparaty jednorazowe okazały się nie takie tanie wcale. Z wyglądu posiadają różne kolory. Wybrałam oczywiście ślicznie kolorowe, a po otworzeniu okazało się, że kolorowa to jest tekturka na aparatach a same aparaty są czarne. 

Kupowanie takiego osobliwego prezentu to jest ryzyko. Może się nie przyjąć. Bałam się, że dzieci nie będą umiały go użyć. Wstyd się przyznać, ale ja sama nigdy nie miałam takiego aparatu w rękach i zupełnie nie wiedziałam jak to działa.

No i bałam się reakcji dziewczyn. Czy im się spodoba taki aparat?

Dziewczyny dostały aparaty w różnym czasie jednego dnia. W Parku Śląskim w Chorzowie miał odbyć się Festiwal Koloru. Uznałam, że to idealny moment, żeby zrobić super kolorowe zdjęcia. Starsza Wiktoria wybierała się na festiwal z koleżankami. Super moment. Specjalnie więc gnałam do parku, żeby podarować jej aparat. Kiedy do nas dołączyła i wyciągnęłam aparat to reakcja była jedna - WOOOOOWWWWW 😍😍😍😍😍

Ucieszyła się nieziemsko z takiego nietypowego prezentu. Rozpakowała pudełko i po krótkiej prezentacji poszła dumna na festiwal. 

Nie mogłam doczekać się zdjęć. Wyobraźnia pracowała mi bardzo. W końcu spotkałam się też z młodszą Kornelią. Podałam jej aparat, ona go zobaczyła i aż krzyneła: Jeeeee 😍😍😍😍😍😍 Dziękujęęęę!" Zaraz zaczęła dobierać się do wnętrza pudełka. 
Powiedziałam, że ma na tym aparacie tylko 27 zdjęć i że jak je wypstryka to musi mi aparat oddać, a ja zaniosę go do wywołania. Cieszyła się ogromnie!!! Po rozpakowaniu okazało się, że w tym modelu kolorowa była tylko tekturka stercząca na aparacie. Kornelia zdarła ją i nie przeszkadzało jej, że aparat jest brzydki i czarny.

Kiedy Wiktoria przyszła z festiwalu zapytałam ile zdjęć zrobiła - całe 0! Mówi, że nie było kiedy nawet wyciągnąć aparatu. A ja też myślę, że wolała przyoszczędzić zdjęcia na lepszą i luźniejszą okazję 😆

Ponieważ dziewczyny u mnie spały to na drugi dzień jechałyśmy na plac zabaw. Wiktoria dała Kornelii aparat leżący na stole. Kornelia złapała go i zabrała ze sobą. Na placu zabaw linowym jak to na placu zabaw linowym - zabawy mnóstwo. Dziewczyny biegały i biegały. Aż przyszedł czas zbierania się do domu. Wtedy Kornelia przypomniała sobie o aparacie. Wyjaśniliśmy jak robić zdjęcia, że należy przekręcić pokrętło do oporu i dopiero nacisnąć spust migawki. 
Kornelia sama zauważyła, że jak nie do końca pokręci, to guzik nie wysunie się do góry tylko będzie tkwił w zagłębieniu. O ile w aparacie Wiktorii lampę błyskową można było włączyć samemu tak w aparacie Kornelii nie ogarnęłam tego - niby guzik był, ale lampa była chyba zawsze włączona. Kiedy chciałam jakoś zwrócić Kornelii na to uwagę, że nie zawsze lampa jest konieczna to młoda fotografka uznała, że lampa ma doświetlać, bo ona właśnie tak chce!
No wiecie, z tym nie można już dyskutować. Decyduje artysta jaki ma zamysł.

Śmieszne było, kiedy Kornelia zrobiła pierwsze zdjęcie swojej siostrze z bliska i zaczęła oglądać aparat i pytać - gdzie to zdjęcie??? 😂😂 A my w śmiech - nie ma! Dopiero jak wywołamy to będą zdjęcia, ale najpierw trzeba zrobić wszystkie 27 zdjęć. :)

Z początku też nie umiała patrzeć przez wizjer i wzbraniała się przed tym patrząc z daleka i celując na oślep. Po paru zdjęciach jednak naturalne stało się dla niej patrzenie przez wizjer. 
To bardzo ciekawe obserwować pięcioletnie dziecko i patrzeć co robi, jak myśli i ogólnie w całej tej sytuacji.

Myślałam, że Kornelia zrobi jedno, dwa zdjęcia, a ona tak się wkręciła, że wciąż biegała z aparatem i fotografowała co uznała, że jest tego warte. Np pnie drzewa w lesie 😄 Aż się wystraszyłam, że za chwile przy takim ferworze twórczej aktywności braknie zdjęć na kliszy - a gdzie babcia i dziadek, gdzie dwa psy, gdzie rodzice? Każdy zasługuje na zdjęcie mówiłam :)



Tego dnia Kornelcia zrobiła 17 zdjęć. Do domu zabrała aparat z 10cioma zdjęciami. Przy najbliższej okazji odbieram aparat i zanoszę do wywołania. Może nawet dziś.

Spytałam dziewczyny czy im się takie aparaty podobają i Kornelię jaki by chciała aparat kolejny - czy na kliszę czy taki z okienkiem i ekranikiem, na którym widać zdjęcia. Ona pomyślała sekundę i krzyknęła - na kliszę! 

OK :D Pomyślałam. To kupię jakieś aparatki i będziemy kolejne filmy wywoływać już razem. Przy okazji razem sporo się nauczymy :) I będziemy miały zabawę.

Chciałam się pochwalić, że dziś udało mi się kupić super aparat dla Kornelii. Zauważyłam, że ona bardzo dobrze wkręciła się w kręcenie przesuwem filmu. Już oczki patrzały za obiektem do sfotografowania, główką myślała nad zdjęciem, a małe rączki automatycznie przesuwały film bez patrzenia na aparat. Jak próbowałam przyhamować fotografowanie tego samego motywu parę razy to Kornelia mówiła - jeszcze jedno, proszę, mogę?

Dziś więc zajrzałam na allegro i miałam cela! Znalazłam prześliczny aparat analogowy kompaktowy, który spełniał moje założenia - czyli miał być maksymalnie prosty, bez ekraniku pomocniczego, z kręceniem kołem przesuwu filmu i guzikiem na lampę błyskową. Dokładnie takie same parametry jakie miał aparat jednorazowy. I zobaczcie jakie cudo znalazłam! Cena 8 zł Yupi, yupiii!


Zdjęcia sprzedawcy. Kiedy aparat do mnie dojedzie to wymienię na własne.

I do tego stan idealny, instrukcja obsługi i futerał! Kornelia będzie zachwycona maksymalnie 😻

Mam nadzieję, że będzie działający, bo tak się cieszę, że taki piękny aparat z instrukcją i futerałem udało mi się zdobyć :) 

To tyle na dziś. Tym wpisem chciałam podzielić się emocjami z tego ile radości daje fotografia analogowa i że nawet tak małe dzieci jak 5latka mogą być zachwycone robieniem zdjęć aparatem na kliszę mimo, że nie widać efektu od razu i do tego dają radę! 



:D Ach, szkoda, że ja nie miałam takiej cioci 😝


Zdjęcia dziewczyn, które widzicie, zrobiłam moim ukochanym 10letnim aparatem dziaduszkiem, o którym pisałam na blogu.
Dodałam tylko obróbkę ala analog z kolekcji Nik'a. Zdjęcia, które zrobiłam podczas weekendu wydrukowałam na mojej drukarce Epson L810, włożyłam do kopert i rozdałam dziewczynom jako pamiątkę z weekendu u mnie i zdjęcia te mają sobie włożyć do albumów, które im kupiłam, ale o tym kiedy indziej napiszę :) Wydrukowane zdjęcia, z super momentami z całego weekendu, to najlepsza pamiątka jaką można komuś podarować i oczywiście wszystkie moje dziewczyny (a było ich trzy) bardzo się ucieszyły :)

Pozdrawiam Was serdecznie :)
Klaudia

1 komentarz:

  1. Ale Super!!!!az mi sie łezka zalecił. Dziewczyny na pewno będą dlugo pamiętać te chwile a jeśli zostaną fotografkami to będzie ich pierwsze foto-wspomnienie

    OdpowiedzUsuń